Moje doświadczenie na wodzie:
Zalew Kornowski z Ojcem na Poleszuku II (balastówka zrobiona z omegi), sam i kolegami na przerobionym Finie z małym fokiem ( Póżniej były dalsze przeróbki grot był od Horneta, a fok od Omegi. Miałem 14 lat. Dałem tylko topwanty bez salingów i maszt się złamał przez wyboczenie. );
Mazury z Ojcem; Kurs na Omegach i Dezetach na Zalewie z Heniem Paszkem (ale nie tym znanym) i w Funce Jezioro Charzykowskie;
Bałtyk ( rejs Gdańsk - NRDówko );
Mazury z kolegami; Zalew na Optymiście ( super jazda );
Jak byłem bażantem w Zamościu to na przepustce jechaliśmy na małe jeziorko do Przybrodzina pod Zamościem i wypożyczaliśmy Kaczorka;
Przebazowanie do Powidza. J. Powidzkim pływalem na 420 z klubu wojskowego ( sam ją wyremontowałem na sobotę niedzielę nie chciało się do domu jeździć ) i potem na Omegach jako instruktor na dwóch obozach żeglarskich ; Z przyszłą połową Neszem na mazurach. Mazury też na Neszu i Sportinie z żoną i dziećmi: Marianną, Zuzanną i Pawłem. Zawsze bez silnika. W kawalerskich czasach to też bez butli gazowej. Codziennie było ognisko.
Moje uprawnienia:
Sternik Jachtowy.
Mój wymarzony rejs to...
Regaty Pucharu Ameryki.
Mogą być na modelach.
Najlepiej na tym z rysunku.
To znaczy na katamaranie z ożaglowaniem obrotowym w układzie
triplane rig z achtersztakslem.








