Imprezy:
Wyszukiwarka:

Zbuduję sobie łódkę - część 4

Piotr Salecki, dodano 22 gru 2011 02:00, 1 komentarzy

Zbuduję sobie łódkę - część 4

Kolejna część relacji Piotra Wolnego z własnoręcznej budowy swojej własnej łódki. To dobry przykład na to, że nie mając absolutnie żadnego doświadczenia szkutniczego, można, choć z przygodami, zbudować samemu swój własny jacht.


Ściski stolarskie to podstawa przy pracy z drewnem :-)
 

Prace w kuchni :-) Trzeba dobrze opiłować laminat.
 
Wreszcie zaczynam "składać". Gdy zwalczyłem płytę dna, od tej pory wszystko wreszcie zaczęło iść prawidłowo. Znów było już ciepło, więc prace ruszyły pełną parą.

Pierwsze pasowanie grodzi i dna – o dziwo wszystko pasuje :-)
 

W pracach wymagajacych dwóch osób pomagał mi Tata.
 

Wreszcie gotowa płyta dna z wyciętą szparą mieczową. Dumnie pozuję z nią do zdjęca – kto czytał poprzednie części, wie o co chodzi :-)
 

Laminowanie pasków płótna szklanego – wszystko idzie sprawnie. Gdy jest ciepło, nie ma problemów z laminowaniem. Bardzo przydają się foliowe rekawczki ze stacji benzynowej. Zawsze gdy tankowałem, prosiłem o kilka sztuk ;-). Niestety szybko pocą się w nich dłonie i trzeba je wymieniać - no i łatwo się drą...
 

A na tej fotce uwieczniłem mocowanie tymczasowej wręgi i pawęży.
 
Wreszcie zaczynam składanie wszystkiego w jedną całość. Mniej więcej wszystko pasuje – ciekawe czy to będzie kiedyś pływać? Latem wziąłem 2 tygodnie urlopu i od rana do późnego wieczora przesiadywałem w garażu, składając wykonane elementy w jedną całość. Zapach świeżo piłowanego drewna to jest to :-)  Wciąga, ale na szczęście nie uzależnia :-) No może trochę :-) Coraz częściej zaglądają do mnie sąsiedzi z garaży obok – przychodzą ogladać, czasem coś doradzą, czasem pomarudzą, ze zrobili by lepiej. Proponuje nie słuchać – robić po swojemu zgodnie z dokumentacją. W kazdym razie robi się ciekawie. Niestety mój Tata miał wypadek w pracy i prawie przez całe lato nie mógł mi pomagać, a potrzebowałem pomocy bardzo... live is brutal. Na szczęscie szybko wracał do zdrowia.
 
Prace posuwają się – niestety nie mam fotek z drutowania – czyli szycia kawałkami drutu miedzianego. Warto mieć troche też grubszego drutu – zdarzało mi się, że nie byłem w stanie dobrze dociągnąć elementów do siebie, a drut się już ukręcał. I trzeba było go dawać więcej, a to wiązalo sie z większym otworem itd. Otwory do szycia należy wiercić już po wstępnym złożeniu elementów, że tak się wyrażę "na gorąco", bo najprawdopodobniej i tak wypadną w innym miejscu, niż można by sią spodziewać.

Na dziobie dałem specjalnie spasowaną listwę – w projekcie tego nie ma – w sumie nie wiem czy dobrze zrobiłem... Listwa jest oczywiście wklejona na kilka warstw płótna nasączonego żywicą, bo bardzo ciężko było ją wpasować.
 
 
Dziób jest szyty i dociśnięty na wkręty.
 
Na tej fotce widać pasy grubego płótna szklanego ( po 5-6 warstw) bo dno jednak było dość cienkie. Na wierzch kładłem płótno, takie z kocy gaśniczych. Dawało to dość ładną powierzchnię – którą wyrównywałem jeszcze przez dociśnięcie ręką przez folię. Ją z kolei odrywałem dopiero po utwardzeniu spoiny. Sama spoinę szlifowałem potem przecinarką kątową, z zamocowana tarczą do szlifowania metali. Szło tym najlepiej i przy odrobne wprawy całkiem równo wykańczałem klejenia.

W tym miejscu warto zwrócić uwagę na listewki pionowe, które są przyklejone od spodu grodzi od luków przy skrzyni mieczowej. Tak je spasowałem, że są częścią konstrukcyjną skrzynki mieczowej. Wyszło tak trochę chyba przez przypadek, ale wyszło.
 


Na tych fotkach widać klejenie listew usztywniających boczną burtę. Ścisków stolarskich zawsze miałem za mało :-( W okolicznym metalowym wykupiłem wszystkie i musiałem udać się do Praktikera, dokupując co chwilę... Łódka zaczyna nabierać kształtu :-)
 

A to moja pierwsza poważniejsza modyfikacja projektu. Skoro rozmiar łódki powiększył się o pół metra, to czemu nie zrobić tam achterpiku? Jak pomyslałem tak zrobiłem, tym bardziej, że konstruktor przewidział w rufie jakieś dmuchane worki... a ja zyskam bardzo wygodne siedzenie na rufie :-)

I wklejony w konstrukcję kadłuba – pasuje idealnie :-)
 
Dodatkowo wlejam listwy usztywniające półpokłady, oraz zdecydowałem się wykonać wzmocnienie pokładu dziobowego, aby kiedyś nie wpaść do forpiku, gdybym wpadł na pomysł stanięcia na dziobie :-)
 
Niestety, musiałem przedłużyć jedną listwę, ale drugą już zrobiłem na wymiar.
 
Jako że z wyliszeń wynikało, że sztagownik już nie wychodził na czubku dzioba, tylko w pewnej odległości od niego - zrobiłem stosowne wzmocnienie tej części pokładu.
 
No i tak się rozpedziłem z tymi zmianami, że łódka zaczynała nabierac wagi. Tego jeszcze wtedy nie byłem świadom, ani wynikających z tego konskwencji... Budowa mnie zafascynowała :-(

cdn...

Kategoria: Sprzęt
Dodaj do: Wykop
Podobało się?
Zakręć sterem
8
Masz informację, którą chciałbyś podzielić się ze społecznością MyZeglarze.pl?
Wyślij SMS lub MMS na numer: 722 500 500 lub mail na adres: redakcja@MyZeglarze.pl
Komentarze(1)
Maciej Makuła Maciej Makuła - 17 sty 2012 09:16
Brawo Piotr!
Miło zobaczyć Twoje dzieło na stronach myzeglarze.pl
Miałem osobistą przyjemność pływać na tym Szuwarku. Piotr może być z niego zadowolony.

Pozdrawiam
Dodaj komentarz:
UWAGA: Aby dodać komentarz musisz być zalogowany!!
Projekt współfinansowany w ramach Działania 8.1 Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka.
Fundusze Europejskie - dla rozwoju innowacyjnej gospodarki.