Imprezy:
Wyszukiwarka:

Wywiad na sobotę: Wojciech Czerwiński

Tomasz Piątek, dodano 22 maj 2010 07:00, 0 komentarzy

Wojciech Czerwiński

Naszym dzisiejszym gościem jest Wojciech Czerwiński, założyciel Agencji Żeglarskiej Kubryk działącej na polskim rynku od 2002 roku. Opowie nam na co należy uważać podczas wyboru organizatora rejsu, jakie prawa ma klient i dlaczego podczas czarterowania jachtu zagranicą przyda się nam zestaw nurkowy...

Witaj Wojtku. Zacznijmy od początku - jak wiadomo, właśnie rozpoczyna się kolejny sezon żeglarski i powoli zaczynamy szukać  oferty na wakacje. W związku z tym chciałbym wiedzieć, na co pod kątem prawnym należy zwrócić uwagę wybierając firmę, z której usług skorzystamy?

Przede wszystkim, wbrew obiegowej opinii rejs morski to nie jest wyjątkowa impreza, traktowana na jakiś szczególnych warunkach - zgodnie z polskim prawem jest to zwyczajna impreza turystyczna. A organizatorzy imprez turystycznych podlegają przepisom ustawy o turystyce z 1997 roku, która jest dość restrykcyjna i raczej sprzyja klientom niż organizatorom. W związku z tym, każdy organizator rejsu morskiego - czy nazwiemy ten rejs szkoleniowym, stażowym, turystycznym czy ekstremalnym - musi spełniać wymogi tej ustawy. Jakie są te wymogi? Po pierwsze, firma musi być zarejestrowana, tak jak każda inna działalność gospodarcza. Po drugie, organizator musi posiadać wpis do rejestru organizatorów turystyki, który prowadzi marszałek każdego województwa. I po trzecie - co najistotniejsze - firma musi posiadać ubezpieczenie na rzecz swoich klientów. To jest bardzo ważna sprawa, bo w przypadku bankructwa firmy to właśnie to ubezpieczenie pokrywa koszty sprowadzenia klientów do kraju i zwraca ewentualne wpłaty klientów w wypadku, kiedy rejs się nie odbędzie.

A w jaki sposób sprawdzić, czy dana firma spełnia te wymogi?


Wystarczy wejść na stronę Ministerstwa Sportu i Turystyki (www.turystyka.gov.pl), gdzie znajduje się wykaz organizatorów turystyki. Jeżeli danej firmy nie ma w tej bazie, to znaczy, że nie posiada takiego ubezpieczenia, bo tylko organizator wpisany do rejestru może je wykupić. Tak więc, jeśli ktoś chce zadbać o bezpieczeństwo swoje i swoich pieniędzy, dobrym pomysłem jest w pierwszej kolejności zapytać organizatora czy posiada takie dokumenty. Jeżeli wykręca się od odpowiedzi, wtedy można go zawsze sprawdzić w wymienionym rejestrze.

Według Twojej oceny, ile firm działających na polskim rynku posiada takie dokumenty, i co za tym idzie działa w pełni legalnie?


Myślę od 5 do 10 firm, spośród kilkudziesięciu czy może kilkuset firm działających na polskim rynku żeglarskim.

To załóżmy, że znaleźliśmy już sobie organizatora rejsu, sprawdziliśmy czy jest wpisany do rejestru organizatorów turystyki i czy oferuje ubezpieczenie na rzecz swoich klientów. Na co teraz należy zwrócić uwagę przy podpisywaniu umowy?

Przede wszystkim nie należy pomijać etapu podpisania formalnej, papierowej wersji umowy. Zgodnie ze wspomnianą ustawą, muszą znaleźć się w niej jasno określone elementy, takie jak termin, trasa, czy jacht, na którym rejs się odbędzie. Często zdarza się tak, że organizatorzy zaczynają już zbierać załogę, kiedy nie mają jeszcze zabezpieczonego jachtu - jest to dosyć niebezpieczne, więc warto zwrócić na to uwagę w umowie. Oprócz tego powinniśmy mieć jasność odnośnie wszystkich kwestii związanych z kosztami - czy w cenę rejsu wliczone jest wyżywienie, opłaty portowe, paliwo i czy pobierana jest kaucja. Drugim ważnym elementem oprócz umowy są warunki uczestnictwa - jest to najczęściej dłuższy dokument, w którym często czają się zapisy, które mogą nie być korzystne dla klienta.

Na przykład jakie?

Na przykład taki, że organizator może odwołać rejs w każdej chwili. Najczęściej wtedy powoływana jest jakaś siła wyższa czy też nie zebranie całej załogi. Innym takim nie do końca uczciwym zapisem jest zmiana ceny - w świetle prawa organizator nie może zmienić ceny po podpisaniu umowy. Jedyną możliwością, kiedy jest to dozwolone - ale to też najpóźniej na 21 dni przed rejsem - jest istotna zmiana kursu walut czy wzrost opłat lotniskowych. Natomiast na przykład zmiana ceny czarteru, czy też nie zebranie całej załogi nie są już przesłankami uprawniającymi do takich manewrów.

Aha. A co z ubezpieczeniem?

Każdy organizator, jeżeli jest to rejs zagraniczny, ma obowiązek ubezpieczyć klientów od kosztów leczenia zagranicą. Powinno być to wpisane do umowy.

A ubezpieczenie od odpowiedzialności cywilnej?


Organizator nie ma obowiązku zapewnić klientowi takiego ubezpieczenia, ale my na przykład proponujemy je, płatne dodatkowo. Jeżeli klient z własnej winy wyrządzi komuś krzywdę, to jest nim wtedy chroniony.

A wracając do praw klienta - czego jeszcze możemy się domagać?

Powiem w drugą stronę - czego organizator nie ma prawa robić. Nie ma prawa zmienić terminu, nie ma prawa zmienić trasy - co akurat w wypadku rejsów morskich jest niedostosowaniem tej ustawy do rzeczywistości, ale taki zapis istnieje. Nie ma też prawa zamienić jachtu na gorszy. Ponadto, organizator nie może powoływać się na problemy ze stroną trzecią, na przykład w sytuacji kiedy armator czarterowanej jednostki nie wywiązał się z obowiązku dostarczenia jachtu na miejsce - jest to wtedy problem firmy organizującej imprezę. W przypadku niezgodności umowy ze stanem faktycznym klient ma prawo żądać zadośćuczynienia w formie na przykład rezygnacji z rejsu i otrzymania całkowitego zwrotu kosztów. W ogóle sytuacja rezygnacji z rejsu przez klienta jest też bardzo często źle sformułowana w warunkach uczestnictwa, co narusza postanowienia ustawy. Konsument ma prawo zrezygnować z rejsu w każdym momencie, a wtedy organizator powinien potrącić z jego wpłat tylko tyle, ile rzeczywiście wydał na obsługę klienta. Jeśli ktoś wpłaci pół roku wcześniej całą kwotę i nie zjawi się na pokładzie, nawet nas o tym nie informując, to nie mamy prawa zatrzymać całej tej sumy. Także powtarzam, taki zapis jak "przy rezygnacji z rejsu na 30 dni przed jego rozpoczęciem organizator potrąca 100% ceny" jest nielegalny.

Teraz jeszcze parę słów na temat czarterowania. Dlaczego bardziej opłaca się korzystać z usług agenta czarterowego, niż brać jacht bezpośrednio od armatora?

Zalety takiego rozwiązania zostały wielokrotnie sprawdzone w praktyce. We wszystkich przypadkach konfliktu między armatorem a klientem, agent jest dodatkowym zabezpieczeniem dla klienta. Z prostego powodu - klient to dla armatora jednorazowy czarter. Agent zaś sprzedaje temu armatorowi kilkadziesiąt, a czasem nawet kilkaset tygodni czarteru w roku, więc jego pozycja jest już zdecydowanie mocniejsza - a dobry agent zawsze stanie po stronie klienta. Poza tym warunki finansowe są przynajmniej takie same jak przy czarterze bezpośrednim, a często nawet lepsze.

OK, czyli wyczarterowaliśmy już sobie jacht za pośrednictwem agenta, przyjeżdżamy załóżmy do Chorwacji, i nagle zdajemy sobie sprawę, że ktoś chce nas oszukać. Jak temu zaradzić?

Tutaj są dwie główne grupy problemów. Pierwszy to problemy techniczne z jachtem w czasie przekazywania. Musimy wtedy domagać się usunięcia awarii lub wymiany jachtu na inny. A drugi problem to zdarzające się przy zdawaniu jachtu próby naciągnięcia klienta na pokrycie kosztów naprawy jakiś awarii, które były już wcześniej. Obiegowa opinia jest taka, że najczęściej zdarza się to w Grecji. Ja osobiście zawsze polecam ubezpieczać kaucję. Kosztuje to mniej więcej przy kaucji rzędu 2000 euro od 120 do 250 euro, natomiast zyskuje się absolutny spokój - niezależnie co się stanie z jachtem nic się nie traci. Czyli zamiast wpłacać 2000 euro kaucji zwrotnej, którą otrzymamy jeżeli nic nie uszkodzimy, płacimy 200 euro i nie musimy się niczym martwić.

I to bez względu na rodzaj uszkodzenia?

Tak, już wtedy niezależnie od tego, czy zgubisz kubek czy jacht zatonie z twojej winy - zapłaciłeś i koniec.

A jak się zabezpieczać przed takimi próbami wmówienia nam, że coś uszkodziliśmy, podczas gdy wiemy, że usterka znajdowała się tam wcześniej?

Najważniejsze jest to, żeby jak najdokładniej sprawdzić jacht przy przyjęciu - odnotować w protokole każdą najdrobniejszą usterkę, nawet rysę na kadłubie. Jeżeli mamy taką możliwość, to należy zanurkować pod jacht i sprawdzić czy w części podwodnej też wszystko jest w porządku - bo na pewno po tygodniu czarteru firma wyśle tam swojego nurka, bo jeżeli klient nie będzie wiedział przy przejęciu, że coś tam już jest zniszczone, to są w stanie wmówić mu wszystko. I to jest jedyny sposób ustrzeżenia się przed taką możliwością. No i oczywiście zrobić zdjęcia każdej usterki, rysy i pęknięcia. Ale prawda jest taka, że jak armator będzie chciał być nieuczciwy, to bez poparcia dobrego agenta klient ma małe szanse na wygranie takiej sprawy - bo już ma zarezerwowany lot do domu i nie ma czasu chodzić dwa tygodnie po sądach. Także istotne jest dobrze wybrać armatora, o którym wiadomo, że jest uczciwy.

No i to by było w takim razie na tyle. Chciałbyś coś jeszcze powiedzieć polskim żeglarzom?

Oczywiście, ale nikt tego nie opublikuje, bo to reklama (śmiech). Tak więc życzę miłych wakacji na morzu.

Kategoria: Wywiady
Tagi: czarter, prawa klienta
Dodaj do: Wykop
Podobało się?
Zakręć sterem
8
Masz informację, którą chciałbyś podzielić się ze społecznością MyZeglarze.pl?
Wyślij SMS lub MMS na numer: 722 500 500 lub mail na adres: redakcja@MyZeglarze.pl
Komentarze(0)
Dodaj komentarz:
UWAGA: Aby dodać komentarz musisz być zalogowany!!
Projekt współfinansowany w ramach Działania 8.1 Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka.
Fundusze Europejskie - dla rozwoju innowacyjnej gospodarki.