Imprezy:
Wyszukiwarka:

Wywiad na sobotę: Piotr Michalak

Aleksandra Szkutnik-Wolszczak, dodano 29 maj 2010 05:04, 0 komentarzy

Wywiad na sobotę: Piotr Michalak

Dzisiejszy rozmówca Piotr Michalak jest pomysłodawcą wyprawy SolarTrip - jak napisał na stronie internetowej - pierwszej solarnej podróży rodzinnej dookoła świata.

Zacznijmy standardowo, czyli skąd pomysł na tak nietypową wyprawę? I - mówiąc kolokwialnie - kto za tym stoi?

Pomysł podróży łodzią elektryczną dookoła świata narodził się jakieś dwa lata temu, ale ostateczny kształt przybrał zaledwie w lutym tego roku. Dopiero wtedy zdecydowaliśmy się na trasę śródlądową, wtedy też dopracowaliśmy plan działalności fundacji, w ogóle tego, co po podróży.

A kto za tym stoi? Przede wszystkim ja, dzielnie wspiera mnie moja żona, mój warszawski przyjaciel Piotr Skulski i projektant łodzi Jędrzej Gawłowski. Poza tym wiele zawdzięczam kilku rozmowom z Kasprem Jędrzychowskim z Zakładu Żeglugi Śródlądowej i Gospodarki Wodnej  Akademii Morskiej w Szczecinie. To dzięki niemu pomyślałem o utworzeniu fundacji. Mam nadzieję, że to początek owocnej i wieloletniej współpracy.

Czym jest SolarOrca?

To elektryczny, dwusilnikowy katamaran klasy C zasilany energią słoneczną. SolarOrca to wygodna, piętnastometrowa jednostka, na której mieszkać może osiem osób. W zamierzeniach ma się ona stać wzorcową, ekologiczną łodzią turystyczną z inklinacją do housebota. No i to nasz przyszły dom na czas okołoziemskiej podróży, a jeśli rejs spełni pokładane w nim nadzieje, to nie tylko na czas tej jednej wyprawy.

Podstawowa załoga to Pan z Żoną, Synem i... kotami. Ktoś jeszcze dołączy?

Oczywiście. Naszą podróżą chcemy promować żeglarstwo turystyczne, hobbystyczne, więc będziemy zabierać gości (przede wszystkim z dziećmi w wieku Mieszka), przedstawicieli sponsorów, ambasadorów medialnych i oczywiście miejscowych kapitanów na wody, które mogą sprawić problemy. Płynie z nami małe dziecko i zwierzęta, nie zamierzamy nikogo narażać na niebezpieczeństwo.

Jak Państwa Syn, 3-letni obecnie Mieszko, podchodzi do wyprawy? Wie w jaką podróż chcecie Go zabrać?

Co do Mieszka to trudno powiedzieć, czy zdaje sobie sprawę z tego, co to jest podróż dookoła świata. Trzylatki mają swój obraz świata dla nas niedostępny. Niby oglądamy mapy, opowiadamy mu różne rzeczy i on wie, że popłynie łódką, którą bardzo chce kierować, ogląda nasze książki żeglarskie i opowiada, że popłynie w podróż, ale czy wie na czym ta podróż będzie polegać, nie mam pojęcia.

Nie obawia się Pan zarzutów, że to zbyt zwariowany pomysł?

Zrealizowałem już w życiu kilka rzeczy uznawanych za - delikatnie mówiąc - zwariowane, jestem więc przyzwyczajony do tego typu komentarzy. Ale szczerze mówiąc właściwie nikt, nawet w Turkmenistanie, czy Kambodży, jeszcze mi nie powiedział, że zwariowałem. Tylko u nas słyszałem takie głosy. Może oni tam są lepiej wychowani, a może już taka nasza, Polaków, uroda. Prowadzę w lokalnej gazecie cykl wędrowniczo-historyczny Swego nie znacie. Jeżdżę po różnych zapomnianych miejscach, wynajduję ciekawe historie z przeszłości, rozmawiam z ludźmi. Ile ja się tam dziwnych rzeczy czasem nasłucham...

Jak długo trwają już przygotowania do wyprawy? Kiedy chcielibyście wyruszyć, a kiedy zakończyć podróż? I co potem?

Trudno mi powiedzieć ile trwają rzeczywiste przygotowania. Najpierw priorytetem były poszukiwania projektu łodzi. Trwały ponad rok. Ostatecznie otrzymałem go 25 listopada, ale potem były poprawki związane z tym, że pierwotnie był on przygotowany na rejs oceaniczny. Potem pojawił się projekt fundacji, który trafił do notariusza w marcu, więc chyba tak naprawdę przygotowania do rejsu rozpoczynają się teraz, mimo, że pierwsze działania rozpocząłem grubo ponad rok temu.
Co do terminu rejsu, to chcielibyśmy wypłynąć jak najwcześniej, czyli za około dwa lata. Kończy się etap obliczeń i na jesieni można będzie rozpocząć budowę łodzi, a ten proces, wraz z rejsami testowymi potrwa około osiemnastu miesięcy. No i najważniejsze – do jesieni musimy znaleźć sponsora na budowę Orki.
Podróż planujemy na dwa lata. Po powrocie chcemy pływać Orką po polskich i światowych akwenach, edukując i promując napędy elektryczne. Chcemy organizować różnego rodzaju przedsięwzięcia promujące zarówno konwersję z diesla na elektrykę, jak i używanie energii odnawialnej do napędzania jednostek. Myślę, że w łodziach żaglowych to już teraz dobry i niezbyt drogi wariant napędzania pomocniczych silników i elektroniki.
Będziemy chcieli także odwiedzić miejsca, które nie znalazły się na trasie naszej planowanej podróży, czyli Amerykę Południową, Australię oraz Afrykę i tam promować pływanie elektryczne.

W jaki sposób przekonuje Pan sponsorów do wsparcia swojej inicjatywy?

Mamy przygotowany bardzo atrakcyjne pakiety sponsorskie, istnieją możliwości negocjacji, promocji niestandardowej. Dzięki nim będzie sobie można zrobić szeroką, bardzo skuteczną i relatywnie tanią reklamę na całym świecie. Naszą trasę zaplanowaliśmy tak, że w dużej mierze przebiega przez tereny biznesowo atrakcyjne, a wiemy, że pojawienie się słonecznej łodzi będzie wzbudzać szerokie zainteresowanie wśród ludności. Taka promocja, czy to marketingowa, czy wizerunkowa, jest nie do pogardzenia. Dla strategicznych sponsorów istnieje także możliwość zorganizowania showroomu na śródokręciu i zaokrętowania przedstawiciela, który mógłby robić profesjonalne prezentacje. Wiemy, że bez pomocy biznesu nie uda nam się zorganizować SolarTripu i dlatego mamy dla niego naprawdę kuszącą propozycję. Ja sam jestem związany zawodowo z szeroko rozumianym marketingiem od prawie trzynastu lat, więc mogę nawet w ramach pakietu przygotować kampanię wykorzystująca SolarTrip jako motyw przewodni.

W obecnych czasach do powodzenia takiego projektu, jak Wasz, niezbędne jest także wsparcie mediów. Jak Pan ocenia ich zainteresowanie na obecnym, początkowym etapie przygotowań?

Bardzo dobrze, zwłaszcza jeśli chodzi o media wielkopolskie. Juz dzień po premierze Orki, Radio Merkury puściło krótką rozmowę ze mną i konstruktorem, panem Jędrzejem Gawłowskim, były wzmianki w lokalnej prasie, a w marcu miałem miłą, niemal godzinną rozmowę w Merkurym, które od początku entuzjastycznie odnosi się do tego projektu. Pomocne są też portale ekologiczne,  w tym również zagraniczne. Ostatnio nawiązałem kontakt z dużym portalem z Hong Kongu i właśnie przygotowuję dla nich materiały do publikacji. Zainteresowane są także żeglarskie ośrodki w Stanach Zjednoczonych. Co do ogólnopolskich mediów to właściwie jeszcze nie rozmawiałem z nikim, chcę najpierw dopieścić kilka rzeczy, co potrwa jeszcze około tygodnia, a potem ruszyć z promocją na całego.

Ma Pan doświadczenie żeglarskie i w prowadzeniu łodzi mechanicznych?

Standardowe, czyli niewielkie. Cały urok polega na tym, że nijak nie można nas nazwać wilkami morskimi. Zresztą wszystkie nasze znaczące podróże dotychczas przebiegały trasami lądowymi, pływaliśmy bardzo rekreacyjnie. Oczywiście przez najbliższe miesiące napływamy się tyle, że na patent kapitański wystarczy z okładem, ale podróż zaczynać będziemy i tak jako żółtodzioby z papierami.

Dlaczego trasy śródlądowe? Wydaje się, że podróż morska byłaby bardziej spektakularna, a przez to być może bardziej "zauważalna".

Kluczowym słowem jest w Pani pytaniu wydaje się. Tak naprawdę podróż morska jest mniej medialna. Znika się na tygodnie na oceanie i nic ciekawego się nie dzieje, tylko morze i morze. Kto by chciał to oglądać! A tak, mamy ogromny potencjał dla stacji telewizyjnych, gdzie możemy wysyłać fascynujące materiały filmowe, które przyciągną przed ekrany widzów spragnionych egzotyki i obrazków codzienności z terenów, które znamy z wysmakowanych filmów BBC, czy National Geografic.

Planujecie odwiedzić ponad 40 krajów na różnych kontynentach. Różne kultury, różne wymagania prawne. Czy którejś części trasy Pan się obawia?

Każdej. Nie ma na świecie miejsc bezproblemowych. Wiele lat temu wybrałem się na pierwszą w swoim życiu wędrówkę do ... Czechosłowacji. Nie wyobraża sobie Pani co to za fascynujący kraj, jacy ludzie, a ile przy tym było nieporozumień i problemów! I nie chodzi mi tu o możliwość zadławienia się knedlami. Ale mówiąc bardziej serio, najbardziej obawiam się terenów środkowoazjatyckich, dawnych republik radzieckich. Nie ze względu na ludzi, spędziliśmy w różnych rejonach Rosji rok i wiemy, że zwykli ludzie są naprawdę świetni i pomocni, ale ze względu na wodę i góry, tam jest po prostu trudno.

Na stronie internetowej poświęconej wyprawie napisano, że w miejscach, które odwiedzicie zamierzacie brać udział w imprezach, starać się zaistnieć medialnie. Jak się przygotowujecie do tego rodzaju działalności?

Cóż, na razie tworzymy listę miejsc, gdzie będą się odbywały jakieś targi żeglarskie czy ekologiczne, nawiązujemy kontakty w krajach, przez które będziemy płynąć, ale przede wszystkim będziemy sami inicjować wydarzenia. Ludzie są z natury ciekawscy, przyjdą pooglądać dziwadło, więc dziwadło pokaże im coś ciekawego. Wielu ludzi chce nam pomóc w organizacji takich eventów, konferencji, odczytów. I to zupełnie za darmo. Muszę powiedzieć, że jestem tym mile zaskoczony. Piszę do zupełnie obcego człowieka z jakiegoś dziwnego miejsca na ziemi, a on mi odpisuje, że super, że zna kogoś tam w jakiejś organizacji i oni  nam coś przygotują. To jest naprawdę miłe i budujące.

Powołał Pan Fundację, której celem jest podejmowanie działań proekologicznych. Jaka jest rola Fundacji w przygotowywaniu wyprawy SolarTrip?

Fundacja będzie właścicielem łodzi i to chyba jedyny punkt styczny. Jej celem jest tak naprawdę kształtowanie postaw ekologicznych w Polsce, promowanie polskich szlaków wodnych i Orka będzie do tego wykorzystywana niejako obok podróży okołoziemskiej. Mamy w planie kilka projektów promocyjnych i edukacyjnych, na początek związanych z naszą lokalną, wielkopolską atrakcją, czyli Wielką Pętlą Wielkopolski oraz z polskim odcinkiem DW-70, czyli z drogą wodną wiodącą z Amsterdamu do Kaliningradu.

A co jeżeli się nie uda zebrać środków? Porzuci Pan pomysł? Odłoży w czasie?

Oczywiście, że uda się zebrać środki. Jak już wspomniałem, z reklamą i korporacyjnym wizerunkiem mam do czynienia od lat i nie wierzę, że nie znajdę firmy zainteresowanej w promocji swoich produktów, czy w budowaniu wizerunku w oparciu o wysoką technologię i ekologię. Gdyby jednak się to przeciągało, to popłyniemy nieco później, tu nie chodzi o wyścig z kimkolwiek. Nam zależy na tym, żeby po rzekach i jeziorach pływano wygodnie, cicho, czysto i z poszanowaniem żyjących tam istot.

MyZeglarze.pl będą Wam kibicować. Możemy liczyć na informacje o postępach w realizacji projektu?

Oczywiście, zależy nam na dotarciu do jak największej liczby osób. Nigdy nie wiadomo kto zechce nam pomóc, albo kto pod naszym wpływem postanowi zamienić silnik w swojej łodzi na elektryczny i dołożyć cegiełkę do wielkiego dzieła ochrony środowiska.

Dziękuję za rozmowę.

Kategoria: Wywiady
Tagi: SolarTrip, Orka, dookoła świata
Dodaj do: Wykop
Podobało się?
Zakręć sterem
5
Masz informację, którą chciałbyś podzielić się ze społecznością MyZeglarze.pl?
Wyślij SMS lub MMS na numer: 722 500 500 lub mail na adres: redakcja@MyZeglarze.pl
Komentarze(0)
Dodaj komentarz:
UWAGA: Aby dodać komentarz musisz być zalogowany!!
Projekt współfinansowany w ramach Działania 8.1 Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka.
Fundusze Europejskie - dla rozwoju innowacyjnej gospodarki.