Imprezy:
Wyszukiwarka:

Wywiad na sobotę: Marta Hlavaty

Joanna Pawlak, dodano 15 maj 2010 08:42, 2 komentarzy

Fot. archiwum Allegro Cup

Niedawno zdobyła trzeci w swej karierze tytuł Misrzyni Świata na Formule Windsurfing. Jej hobby poza deską to ... inne sporty. Jak się zdobywa medale i po co na treningu starszy brat - na te i inne pytania Kaspra Orkisza odpowiedziała Marta Hlavaty.

Kasper Orkisz: Trzeci tytuł Mistrzyni Świata! Jak ty to robisz?

Marta Hlavaty: Lubię Formułę Windsurfing i pływam na niej. ;) W klasie FW nie ma takiego systemu treningowego jak w klasie olimpijskiej. Każdy musi się po prostu zebrać sam, zorganizować sprzęt, znaleźć partnera do treningu itd.  Jak na razie mało jest kobiet na świecie zdeterminowanych, żeby to robić, co mam nadzieję się zmieni, bo jeśli ktoś lubi racing to Formuła daje naprawdę dużo satysfakcji. Nad dziewczynami z FW mam tę przewagę, że trenuję RSXa i jestem przyzwyczajona do regularnego treningu. Trener kadry Paweł Kowalski zawsze pomaga mi w tym, żebym mogła łączyć treningi w obu klasach. Fizycznie jestem wytrenowana z klasy olimpijskiej, a kwestie techniki i trymu sprzętu przerabiam z bratem lub kolegami z ekipy Formuły. W tym roku do Argentyny, ku mojemu rozczarowaniu, nie przyjechała moja najgroźniejsza rywalka - Australijka Alison Shreeve.

Jakie masz plany na pozostałą część sezonu, skoro na jego początku już jesteś na topie?

Zostaje jeszcze Slalom i RSX. (śmiech)

W ostatnich latach pojawiałaś się coraz częściej na imprezach slalomowych będziesz rozwijała tę dyscyplinę?

Tak, chcę coraz więcej pływać na slalomie. Dość ciężko połączyć trzy klasy RSXa, Formułę i Slalom, ale na pewno będę robić wszystko, żeby ścigać się na mniejszym sprzęcie – takim, jak slalomowy, bo po prostu bardzo to lubię.

A kiedy przyjdzie czas na wave?

Już od jakiegoś czasu planuję zimowy paro-miesięczny wypad np. do Perth, żeby pływać tylko wave i w końcu nauczyć się czegoś na falach. Jest to jedno z moich największych marzeń i czuję, że już niebawem się spełni. Jeśli pytanie było sformułowane w kontekście zawodów, to oczywiście nie oszukuję się w tej kwestii… 27 lat to już trochę za późno, żeby zaczynać, hehe, ale w Mistrzostwach Polski Wave na pewno kiedyś wystartuję.

Czy duże są różnice w treningu RS;X i Formuły?

Tak, różnice są duże, aczkolwiek uważam, że treningi w obu tych klasach świetnie się uzupełniają. Bardzo długo zajęłoby mi wymienianie konkretnych różnic. Ale myślę, że główna jest taka, że w Formule trening skupia się przede wszystkim na bardzo dokładnym trymie sprzętu i technice pływania w ślizgu. W RSXie jest trochę mniej trymu, bo sprzęt jest monotypowy (aczkolwiek konkretne egzemplarze różnią się od siebie). Natomiast dużo czasu trzeba poświęcić na trenowanie taktyki, wydolności (co dzieje się w dużej mierze automatycznie podczas treningu na słabym wietrze) i techniki pływania wypornościowego (na mieczu), bo w warunkach ślizgowych technika jest bardzo podobna do FW.

Brat też świetnie sobie radzi, czy organizujecie wspólne treningi? Pomagasz mu trochę?

(Śmiech) Chyba chciałeś zapytać czy on mi pomaga…? Ponieważ windsurfing to dość męski sport wymagający dużej sprawności fizycznej, to jednak mężczyźni górują w tej dyscyplinie, więc częściej oni nam pomagają niż my im. Paweł od zawsze miał dla mnie dużo cierpliwości, której potrzeba sporo dla młodszej siostry. Od niego zaraziłam się zamiłowaniem do Formuły i Slalomu. Pomaga mi w sumie w każdej kwestii: ustawienia sprzętu, jego doboru, ułożenia kalendarza zawodów itp. We wszystkim się go radzę. Uwielbiam z nim pływać, jednak zazwyczaj jak ja już schodzę na 10 metrach to on pływa na 11-stu, więc pływa dookoła mnie i krzyczy, co źle robię.

Kilka lat temu chciałaś przestać pływać. Co Cię popchnęło do podjęcia jednak innej i chyba słusznej decyzji?

Tę historię pamiętam bardzo dobrze. Może nawet nie historię, ale jedno stwierdzenie mojego taty, które brzmiało: „ Jak Ci się nie chce to trudno, ale słuchaj, pojedź jeszcze na ostatnie regaty”. To były Mistrzostwa Europy juniorek w klasie olimpijskiej. Pojechałam do Austrii i zdobyłam tam brązowy medal. Podium zawsze daje mega „kopa”. Cieszę się, że starczyło na przetrenowanie kolejnego sezonu. Później, w 2005 roku kiedy dostałam się do kadry i zaczęłam trenować z teamem olimpijskim pod okiem Pawła Kowalskiego sama byłam pod wrażeniem, jak duże postępy można zrobić w ciągu roku.

A co porabiasz poza deską?

Różne rzeczy… . Próbuję np. studiować, ale zauważyłam, że najbardziej ciągnie mnie po prostu do sportu, więc w wolnym czasie zazwyczaj uprawiam inne sporty, te które już znam, ale uczę się też nowych rzeczy, np. jeździć na crossie, chociaż to akurat idzie mi bardzo opornie… (śmiech).

Masz jakieś „pozadeskowe” plany?

Plan nr 1: skończyć studia. Plan nr 2: pomysłów jest parę, ale jeszcze nie sprecyzowanych, na …  własny biznes (tajemniczy uśmiech). Plan nr 3: motocross. Plan nr 4: wybudować sobie dom na plaży. Plan nr x: dzieci (uśmiech).

Muszę o to zapytać. Zdarza Ci się żeglować na łódkach?

Raczej nie, a szkoda. Dzieję się to zazwyczaj bardzo spontanicznie, ostatnio 2 lata temu na zgrupowaniu w Egipcie w dzień wolny popływaliśmy trochę na Laserze i katamaranach, które były w pobliskiej szkółce.

Dzięki za rozmowę.

Dodaj do: Wykop
Podobało się?
Zakręć sterem
3
Masz informację, którą chciałbyś podzielić się ze społecznością MyZeglarze.pl?
Wyślij SMS lub MMS na numer: 722 500 500 lub mail na adres: redakcja@MyZeglarze.pl
Komentarze(2)
#5 | Jan Kptzajebongo #5 | Jan Kptzajebongo - 20 maj 2010 18:17
Genialna fota
Witold Nerling Witold Nerling - 20 maj 2010 21:40
no to plan x załatwiony w 100
Dodaj komentarz:
UWAGA: Aby dodać komentarz musisz być zalogowany!!
Projekt współfinansowany w ramach Działania 8.1 Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka.
Fundusze Europejskie - dla rozwoju innowacyjnej gospodarki.