Choć mija już dekada od wejścia w nowe tysiąclecie, warto cofnąć się te kilka lat wstecz. Bowiem Brytyjczycy przygotowując się do obchodów Milennium postawili na cuda architektury. I o ile London Eye jest powszechnie znany, o tyle o Wodnym Kole Falkirk wielu nie słyszało.
Dawno, dawno temu podróż wodna pomiędzy Glasgow a Edynburgiem oznaczała konieczność przeprawienia się przez 11 śluz. Różnica luster wody pomiędzy kanałami „Forth a Clyde” (pomiędzy Grangemouth a Falkirk, wybudowany w roku 1777) a kanałem „Union” (pomiędzy Falkirk a Edynburgiem, ukończony w roku 1822) wynosi bowiem 24 metry - tyle ile wysokość ośmiopiętrowego budynku.
Prawie 40 lat trwała budowa Wodnego Koła Falkirk, które zastąpiło owe 11 śluz. Ten fantastyczny obiekt otwarty przez królową Elżbietę II w maju 2002 roku stał się symbolem Szkocji, tak symbolem czasu, jak i ludzkiego uporu. Jedyna na świecie obrotowa śluza, z ogromnym, dwuramiennym wahadłem. Koło ma średnicę wynoszącą 35 metrów. Skąd tytułowy „celtycki topór”? Mechanizm Koła to dwa położone naprzeciwko ramiona - ich kształt inspirowany jest celtyckim dwuostrzowym toporem - labrysem. Każde ramię ma gondolę wypełnioną 360 litrami wody. Ich dno jest zawsze równoległe do tafli wody kanału. Statki z dolnego i z górnego kanału wpływają do każdej z gondol. Zamknięcie śluz, regulacja poziomu wody oraz obrót wahadła trwa jedynie 15 minut! Do zamknięcia dolnej i górnej śluzy, oraz obrócenia koła o 180° potrzebne są silniki o mocy 22,5 kW, które zużywają na jeden cykl 1,5 kWh. System równoważni i zasilanie bateriami słonecznymi sprawia, że koło zużywa mniej energii, niż potrzeba do zagotowania wody w czajniku elektrycznym.
Pod tym linkiem znajdziecie animację obrotu śluzy.








