Imprezy:
Wyszukiwarka:

Uwolnić Motławę

Piotr Salecki, dodano 16 sty 2010 07:22, 3 komentarzy

Uwolnić Motławę

Bardzo cieszy deklarowane ostatnio otwarcie Gdańska na sprawy morskie, żeglarskie, rozwoju dróg wodnych. Morskim ambasadorem miasta został mianowany Mateusz Kusznierewicz i życzę mu żeby nie był ambasadorem malowanym. Gdańsk kupił żaglowiec „Zaruski”, który poddawany jest intensywnej odbudowie – oby służył dzieciom i młodzieży z Gdańska, nie musząc zarabiać na biznesowych czarterach. Gdańsk kupił Jachtklub Stoczni Gdańskiej, sprzedawany przez syndyka. Ogłasza się kolejne programy rozwoju dróg wodnych. Wszystkie te inicjatywy bardzo żeglarzy i wodniaków cieszą.

Jednak otwarcie Gdańska na sprawy wodne, morskie, szczególnie w zakresie inwestycji w infrastrukturę – porty, przystanie, nabrzeża – to często opowieści o przyszłości. To szereg planów, z których większość będzie zrealizowana za dwa, trzy, cztery lata. Część z nich uzależniona jest od finansowania z programów unijnych, a więc nie jest do końca zapewniona. Tymczasem warto żeglarzy przyzwyczajać do myśli, że coś się zmienia już. To można zrobić teraz, zaraz, na sezon 2010. Dzięki temu Miasto Gdańsk udowodni i pokaże w praktyce, że rzeczywiście mu na żeglarzach, motorowodniakach i innych wodnych turystach zależy.


Nabrzeże Motławy pomiędzy Żurawiem a Zieloną Bramą - fot. P. Salecki


Nabrzeże Motławy pomiędzy Żurawiem a Zieloną Bramą - fot. P. Salecki


Nabrzeże z nieco dalszej odległości - fot. P. Salecki

Motława to rzeka prowadząca z Żuław Gdańskich.
Przepływa przez Stare Miasto. To na Motławie zlokalizowana jest Marina Gdańsk, do której zawijają jachty pełnomorskie z Bałtyku i śródlądowe, płynące Pomorskim Szlakiem Żeglarskim z Iławy, Ostródy, Elbląga.

Propozycje otwarcia Miasta na żeglarzy w sezonie 2010:

•    Doprowadzenie do zezwolenia na pływanie po porcie pod żaglami.
Zakaz pływania pod żaglami jest zupełnie niezrozumiały i nie obowiązuje w wielu europejskich portach. Zazwyczaj standardem jest używanie żagli jako napędu pomocniczego przy włączonym silniku, lub płynięcie pod żaglami z silnikiem przygotowanym do natychmiastowego "odpalenia".

Warto zauważyć, iż przed wojną wchodzenie do portu pod żaglami było czymś naturalnym i powszechnie stosowanym, a oprócz jednostek „turystycznych” napęd żaglowy posiadały małe zatokowe żaglowce przewożące ładunki pomiędzy portami. Dzisiaj trzeba prosić o zgodę Kapitanat Portu i jest to uzależnione w zasadzie od widzimisię oficera dyżurnego. Co ciekawe, do Gdańska w 1927 zawinęło 6950 statków, a w 2002… 2506. Te dane podaję na wypadek, gdyby ktoś z Kapitanatu Portu czy Urzędu Morskiego zaczął mówić o „bezpieczeństwie żeglugi”. To słowo „wytrych”. Ostatnio straszono nim posłów twierdząc że zezwolenie na pływanie bez patentów jachtami do 7,5 metra długości spowoduje lawinowy wręcz wzrost wypadków na Mazurach. Jak się czytelnicy domyślają, tak się wcale nie stało, co stwierdza oficjalny raport policji. Warto także zauważyć, iż we wszelkich folderach i prezentacjach miasta, jak i deweloperów budujących na terenach nad wodą, prezentuje się rysunki na których jachty na Motławie czy wodach portowych mają postawione żagle, co oficjalnie grozi po prostu mandatem…


Przystań przy Zielonej Bramie, obecnie zajmowana przez Żeglugę Gdańską - fot. P. Salecki

•    Przesunięcie przystani Żeglugi Gdańskiej na Motławie i udostępnienie tego miejsca wodniakom.
Przesunięcie białej floty z przystani przy „Zielonej Bramie” do narożnika przy Targu Rybnym lub jeszcze dalej, wzdłuż ulicy Wartkiej umożliwi udostępnienie tego miejsca (i częściowo przy Targu Rybnym) do cumowania wodniakom. Dzisiaj i tak większość rejsów statków rozpoczyna się przy narożniku Targu Rybnego. Cumują tam duże katamarany i mniejsze statki pływające w ramach „tramwajów wodnych” w dotowanych przez Miasto rejsach na Hel, do Latarni i do Sobieszewa a także prywatne jednostki stylizowane na „galeony”, czy bar rybny „Oskar”.
Z przystani przy Zielonej Bramie kursują obecnie wyłącznie raz na godzinę statki do Westerplatte. Znajdzie się dla nich bez problemu miejsce przy Targu Rybnym lub dalej, w ciągu nabrzeża wzdłuż ulicy Wartkiej. A sama przystań przy Zielonej Bramie służy Żegludze Gdańskiej przeważnie jako miejsce do stałego cumowania statków.

Po przesunięciu statków jachty mogą przy Zielonej Bramie i w jej okolicy cumować od razu, bez żadnych inwestycji. Na razie long-side (wzdłuż nabrzeża) zmieści się około 10 jednostek, a jeśli zacumują burtami (co jest standardem we wszystkich przystaniach na całym świecie) liczbę tą będzie można co najmniej potroić. Są tam toalety i prysznice, a miejsce kas Żeglugi Gdańskiej można zaadoptować na podręczny magazyn bosmana czy też inkasenta przystani. Nie powinno tam być miejsc „rezydenckich”, na długotrwałe cumowanie jachtu bez załogi. Takie miejsca są w marinie. Tutaj powinny przypływać jachty na krótsze, kilkugodzinne lub jedno czy dwudniowe postoje, a turyści wreszcie zobaczą maszty (a może i żagle) w centrum Starego Miasta, jak przed laty. W przyszłości wzdłuż Zielonej Bramy powinna zostać zlokalizowana przystań żeglarska będąca bliźniacza do tej już istniejącej na Szafarni.


Panorama przystani przy Targu Rybnym  i ulicy Wartkiej. Dotąd powinny najdalej wpływać statki pasażerskie - fot. P. Salecki


Panorama przystani przy ulicy Wartkiej. Tu powinny cumować statki pasażerskie a i jachty mieć wydzielone miejsce - fot. P. Salecki

•    Likwidacja zakazu cumowania w możliwie wielu miejscach w porcie i na Motławie.
Wskazuję na początek dwa takie miejsca:
- północny wylot Kanału Na Stępce
- nabrzeże Motławy od Targu Rybnego do Mostu Zielonego. Najlepiej, gdyby jednocześnie nastąpiło usunięcie białej floty z okolic Zielonej Bramy. Długi odcinek obniżonego nabrzeża opisałem wyżej. Natomiast tam, gdzie nabrzeża są wysokie, co jakiś czas są drabinki, po których można wyjść do góry.
Podobno Urząd Morski i Kapitanat Portu Gdańsk stwierdzają, iż nabrzeża te są niebezpieczne do cumowania, gdyż odpadają z nich części płyt a poza tym… polerów cumowniczych nikt od wielu lat nie atestował. W porządku. Do czasu kompleksowego remontu wystarczy umieścić pod literką „P” uwagę  „cumowanie na odpowiedzialność armatora, odpadające elementy”. Bo ja tam cumowałem „na próbę” i nic mi na głowę nie leciało a polery jakoś wytrzymały… Tylko niech nikt nie podnosi znów tematu „bezpieczeństwa żeglugi” i nie martwi się o żeglarzy. Oni sobie poradzą, wystarczy tylko nie zabraniać i nie przeszkadzać. To tak jak z kartami pływackimi – po ich likwidacji liczba utonięć jakoś nie wzrosła… Jak znikną statki w tym rejonie ustanie również uciążliwe falowanie - główne zagrożenie dla jachtów które miałyby cumować wzdłuż Motławy w tym rejonie.

•    stworzenie platformy do dyskusji, konsultacji, opiniowania działań Miasta w sprawach związanych z inicjatywami na wodzie i nad wodą.
Konieczne jest stworzenie wspólnej platformy, w której wezmą udział przedstawiciele miasta, morski ambasador Gdańska, przedstawiciele klubów, organizacji żeglarskich, rozmaitych urzędów i stowarzyszeń i mediów. Grono to stanowiłoby grupę fachowców-profesjonalistów, którzy oprócz opiniowania projektów miasta przedstawialiby własne wizje i propozycje rozwoju dróg wodnych. Byleby tylko nie było to miejsce wzajemnej adoracji i uściskiwania dłoni.

•    uruchomienie promu w miejsce proponowanej kładki przez Motławę już w 2010 roku
W celu sprawdzenia w praktyce, czy takie rozwiązanie w tym miejscu się sprawdza, czy prom wystarcza do przewozu spodziewanych tłumów turystów. Taki prom nie będzie przeszkadzał nikomu, a jeśli kładka zostanie wybudowana, z dzierżawy promu po prostu Miasto zrezygnuje.

Chętnie usłyszę opinie Czytelników i propozycje zmian, które Waszym zdaniem można na wodach Gdańska wprowadzić natychmiast, w sezonie 2010.
Piotr Salecki

Kategoria: Publicystyka
Dodaj do: Wykop
Podobało się?
Zakręć sterem
16
Masz informację, którą chciałbyś podzielić się ze społecznością MyZeglarze.pl?
Wyślij SMS lub MMS na numer: 722 500 500 lub mail na adres: redakcja@MyZeglarze.pl
Komentarze(3)
Tomasz Egimowski Tomasz Egimowski - 16 sty 2010 22:31
Pierwasza rzeczowa i rozsądna analiza na temat "żeglarskiego Gdańska" pod którą podpisuję się oburącz.
Tomek
#5 | Jan Kptzajebongo #5 | Jan Kptzajebongo - 17 sty 2010 12:10
Bardzo dobry artykuł. Pozbawiony lamentu i pretensjonalności, którymi przez lata ociekały różne portale żeglarskie.
Co do samego pływania pod żaglami. Bardzo wiele zależało od wiedzy prowadzącego. Zwykle wystarczyło poinformować (płaszcząc się i prosząc) kapitanat, że wchodzi się na żaglach i silniku.
Bardzo często wykręcaliśmy się słabym silnikiem albo małym zbiornikiem. Oczywiście wciągało się na maszt czarny stożek.... akurat.
Tomasz Egimowski Tomasz Egimowski - 18 sty 2010 21:36
A już się bałem że jedyny żeglarski pomysł na Gdańsk to kładka przez Motlawę :) Przeczytalem raz jeszcze i wciąż pod wrażeniem pozostaję jako mieszkaniec tej okolicy, notoryczny bywalec i miłośnik tematu tego portalu.
Dodaj komentarz:
UWAGA: Aby dodać komentarz musisz być zalogowany!!
Projekt współfinansowany w ramach Działania 8.1 Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka.
Fundusze Europejskie - dla rozwoju innowacyjnej gospodarki.