"So goodbye for a while I'm off to explore
Every boundary and every door
Yeah I'm going north"
Missy Higgins - "I'm going north"
Zgodnie ze starym morskim zwyczajem, w polu "port przeznaczenia" nie powinno się nic wpisywać - morze ma wtedy skłonności do wyśmiewania naszego pewności siebie, co do tego gdzie dopłyniemy. Ja jednak podejmę się tej misji licząc na łaskę żywiołu i nakreślę cel, który chciałbym osiągnąć tymi reportażami.
Siedzę sobie właśnie w kokpicie Naszego Domu w Trondheim i zaczynam pisać ten reportaż. Dzisiaj w nocy, a dokładniej o 0300, wyruszamy na północ. Celem są Lofoty, ale dużo czasu którym dysponujemy - 38 dni - pozwala nam dotrzeć tam i wrócić w tempie co najwyżej wolnym. Podczas tego okresu chciałbym dzielić się z Wami moimi spostrzeżeniami. Zarówno tymi natury geograficzno-turystycznej - gdzie jest ładnie i co warto odwiedzić - jak i tymi bardziej ogólnożeglarskimi. Czego tutaj natomiast nie znajdziecie, to: opisów krajobrazów, szczegółowych technicznych dotyczących jachtu i żeglugi oraz nudnych relacji typu "Klaudia zrobiła dzisiaj na obiad ryż...". Nie będzie to więc osobisty dziennik podróży, raczej seria refleksji wyprawą tą wywołanych. Zależy mi też na Waszym odzewie, komentarzach i własnych opowieściach z życia na morzu.
Dochodzi północ, trzeba uderzać w poduszkę. Wszyscy najedzeni tanimi (około 8 złotych za kilogram!) krewetkami dookoła już drzemią, czas więc na mnie. Kolejne relacje z... Nie wiadomo skąd. Taki właśnie będzie ten rejs - bez konkretnego portu przeznaczenia i walczenia z żywiołem, za to z odpoczynkiem od szarego życia i powolnym konsumowaniem każdej kolejnej mili morskiej.
Jeśli byliście już w norweskich fiordach, czekamy na Wasze wskazówki i porady - wszystkie będą pomocne! Pozdrawiamy!
Tomek Piątek i załoga Naszego Domu

