Imprezy:
Wyszukiwarka:

Plusy dodatnie, plusy ujemne

Dariusz Urbanowicz, dodano 02 sty 2010 16:14, 13 komentarzy

Plusy dodatnie, plusy ujemne, czyli podsumowanie sezonu (fot. Agnieszka Walulik)

Czy to był dobry rok polskiego żeglarstwa? Jak zwykle każdy może doszukać się w tym względzie własnych „plusów ujemnych i plusów dodatnich”. Działo się w tym roku dużo, ale czy aby na pewno wszystko idzie w dobrą stronę? Pozwolę sobie na subiektywną ocenę roku 2009. Mam nadzieję, że wywoła dyskusję, do której zachęcam.

Zacznę od najszybciej rozwijającej się w naszym kraju gałęzi żeglarstwa, czyli od match racingu. Niech dowodem owego rozwoju będzie wzmocnienie pozycji naszych zawodników w światowym rankingu sterników ISAF. Kiedyś dzielił i rządził Karol Jabłoński, którego pozycja w tej klasyfikacji podupadła mocno. Uczestniczy bowiem w projektach, które nie wiążą się ze startami w dużych regatach meczowych wliczanych do punktacji. Żegluje choćby na Organice w cyklu RC44 i prowadzi rosyjski projekt Synergy (półfinał w Louis Vuitton Trophy w Nicei). Najmocniej prezentują się tradycyjnie Marek Stańczyk (34. miejsce) i Przemek Tarnacki (36.). Lecz obaj nie są w stanie powyżej tego poziomu się wznieść, choć Marka widzieliśmy już w trzeciej dziesiątce. Coraz gęściej robi się za ich plecami, a może już przed nimi(?). Dość powiedzieć, że pierwszy raz mistrzem Polski został ktoś spoza tej pary. Grawerunek na przechodnim pucharze mistrzów wykona Rafał Sawicki (wraz załogą Przemkiem Zagórskim i Piotrem Szwochem). Trzeba pamiętać, że czempionat krajowy odbył się jeziorowych (w Nieporęcie nad Zalewem Zegrzyńskim), słabowiatrowych warunkach, a komisja sędziowska dokonywała cudów, aby w ogóle regaty móc uznać za dokonane. Sawicki plasuje się na 43. miejscu w klasyfikacji ISAF. W czołowej setce znajdują się także Patryk Zbroja (79.), Tobiasz Zajączkowski (80.), Artur Pomorski (85.) i Jakub Pawluk (98.).

Jak wiadomo, match racing kobiet trafił do programu igrzysk olimpijskich. Coraz więcej dzieje się także wśród naszych pań. Ze świetnej strony potrafią pokazać się w krajowych regatach Zuzanna Gładysz i rywalizująca z nią Katarzyna Pic. Te zawodniczki wiodą prym, choć w międzynarodowych dużych zawodach (Puchar Świata grade 1) zdołała wystartować jedynie Katarzyna Tylińska. W Korei Płd. zajęła siódme miejsce tocząc zacięte pojedynki z czołowym zawodniczkami świata zbytnio im nie ustępując. Polski Związek Żeglarski zdecydował się wysłać podopieczne trenera kadry Adama Jankowskiego tylko na jeden zagraniczny wyjazd. Pech chciał, że z powodu braku wiatru w Berlinie regaty się nie odbyły. Trudno oprzeć się wrażeniu, że działania mające na celu rzetelne przygotowanie mocnej załogi, mogącej myśleć o wyrównanej walce na igrzyskach, mają jedynie charakter pro forma. W bazie przygotowań w Górkach Zachodnich zawodniczki mają do dyspozycji jachty klasy Balt, które nie mają wiele wspólnego ze sprzętem stricte meczowym, a tym bardziej, na którym przyjdzie się ścigać w Londynie 2012. Cieszy jednak, że panie startują niemal we wszystkich zawodach meczowych w kraju. Odbywa się u nas jeden poważny cykl – Polish Match Tour. Próbuje rywalizować z nim Polish Match Racing Tour. Niestety organizatorzy obu są ze sobą skłóceni, co z pewnością obniża potencjał jaki niosą za sobą ich regaty. Ciekawy jestem, co wyjdzie z tej rywalizacji w nadchodzącym sezonie. Niedawno odwołano efekt cieplarniany, a następnie ogłoszono koniec kryzysu. Miejmy nadzieję, że poprawę koniunktury odczują żeglarze, którym brak sponsorów ogranicza zdecydowanie pole działania. Brakuje takich inicjatyw, jaką podjął Kuba Pawluk startując w dużych regatach w Nowym Jorku.

Wspomniałem już PZŻ. Kuriozalnych decyzji nie zabrakło również w roku poolimpijskim. Jednym z sensacyjnych ostatnich posunięć było powołanie Kajetana Glinkiewicza na stanowisko koordynatora kadry klas jednoosobowych. A więc ma on pod sobą trenerów prowadzących laserzystów i finnistów. Jeszcze do niedawna obie strony nie kryły nienawiści do siebie. Teraz jednak wszystko ma być w jak najlepszym porządku. Zobaczymy... Spodziewać się możemy, że efektem tego posunięcia był fakt nieprzedłużenia kontraktów z trenerami klasy Finn i Laser Radial, Tomaszem Rumszcewiczem i Barkiem Szotyńskim. Bez komentarza.

Przed nami drugi sezon Pucharu Świata, a więc cyklu siedmiu imprez, które miejmy nadzieję z nową punktacją (odrzucane dwa najsłabsze starty, w tym jedna w Europie, punktuje pierwszych 20 miejsc) sprawią, że ranking klas olimpijskich stanie się bardziej czytelny.

Dotychczasowe punktacja była skomplikowana i nieprzejrzysta. Mimo wszystko cieszą dobre miejsca Polaków. Najwyżej sklasyfikowani są Rafał Szukiel (Finn) i Katarzyna Szotyńska-Deberny (Laser Radial). Czwarte miejsca w pełni oddają ich możliwości. Rok 2009 był szczególnym okresem dla Rafała, który zapisał się w historii wygrywając Kieler Woche. To oprócz udanych igrzysk 2008 roku największy sukces olsztynianina. W pozostałych startach Rafał z różnym powodzeniem odpierał ataki Piotra Kuli. W czołowych dziesiątkach rankingu są także deskarze. Piotr Myszka (7.) i Łukasz Grodzicki (9.) oraz Małgorzata Bielecka (10.). Podopieczni trenera Pawła Kowalskiego z kadry windsurfingowej zasłużyli na odpoczynek i trochę luźniej potraktowali sezon poolimpijski. Zofii Klepackiej niedawno urodził synek. Ojcami także stali się Myszka i Przemysław Miarczyński. Ten ostatni skoncentrował się na treningu do Formuły Windsurfing, co okazało się dość istotnym i dobrym posunięciem. Wywalczył bowiem brąz na mistrzostwach świata, ustąpił tylko Wojciechowi Brzozowskiemu i Steve'owi Allenowi. Wśród pań drugi rok z rzędu triumfowała Marta Hlavaty, która zresztą również stanowi trzon ekipy Pawła Kowalskiego. Z jego podopiecznych w tym sezonie świetnie spisywała się także Agata Brygoła, która w kilku istotnych startach kręciła się w okolicach podium.

Ubiegły rok był bardzo ważny również dla żeglarzy klasy Star w naszym kraju. Po 39 latach odbyły się mistrzostwa Polski w Gdyni. Złote medale zawisły na szyjach Mateusza Kusznierewicza i Dominika Życkiego. Trudno było sobie wyobrazić inny scenariusz. Mistrzowie świata 2008 ten sezon również potraktowali sezon dość ulgowo. Ze światową czołówką konfrontowali się dwukrotnie. W mistrzostwach świata zajęli siódme miejsce,  w finale Pucharu Świata w Weymouth natomiast czwarte. Na kilkunastodniowe przygotowania, to chyba źle nie jest. W zbliżającym się roku Mateusz z Dominikiem mają startować trochę więcej, choć na początek odpuścili styczniowy światowy czempionat w Rio. Koncentrują się na startach w Europie. To także był rok debiutu  Macieja Grabowskiego w tej specjalności. Zaczęło się pechowo, bo planowy załogant – Łukasz Lesiński – nabawił się poważnej kontuzji i dopiero w drugiej części sezonu wrócił do sprawności (srebro MP). Jeśli poskutkują intensywne przygotowania do kolejnych startów (współpraca z czołowymi włoskimi żeglarzami), powinno być coraz lepiej.

Powstaje pytanie co z klasą Laser po odejściu z niej Maćka Grabowskiego. Jest Karol Porożyński – stary wyga, który na pamiętnych, sztormowych mistrzostwach Polski w Łebie wygrał wszystkie wyścigi. Buduje się jednak mocne zaplecze z Jonaszem Stelmaszykiem, Kacprem Ziemińskim i Wojciechem Zemke. Przyszłość Lasera chyba na tę chwilę wygląda lepiej niż na przykład Finna, bo tu o „młodych wilków” łatwo nie jest.

Kacper Ziemiński do niedawna żeglował na dwuosobowej klasie 470. Przesiadł się jednak na Lasera zostawiając tam swojego dotychczasowego sternika z igrzysk w Pekinie 2008 Patryka Piaseckiego, lecz ten długo nie musiał szukać załoganta. Pływa teraz z Macinem Mickiewiczem. A żeglują ze zmiennym szczęściem. Potrafią wygrać wyścig w efektownym stylu, by w następnym ścigać się o miejsce w trzeciej dziesiątce. Wciąż brakuje im tak istotnej w żeglarstwie konsekwencji i regularności. Wciąż czekamy, aż pojawi się silna załoga żeńska. Na tę chwilę pretendują Agnieszka Skrzypulec i Jola Ogar.

Spore zamieszanie miało miejsce na 49erze. W sezon weszły dwie rywalizujące ze sobą załogi z kadry: Łukasz Przybytek i Krzysztof Kierkowski oraz Tomasz Stańczyk i Paweł Kuźmicki. Ci ostatni podjęli kolejną próbę kampanii olimpijskiej, ale nie zdołali dokończyć sezonu bez pomocy z zewnątrz (sponsorzy, PZŻ). Cieszyć może rekordowo obsada ośmiu załóg w krajowym czempionacie.

To tyle o sporcie olimpijskim. Mija kolejny rok od zapowiedzi kapitana Romana Paszke udziału w samotniczych zmaganiach z oceanami na trasie okołoziemskiej. Tymczasem niegdysiejszy jego załogant Zbigniew Gutowski zapowiedział start w regatach Velux 5 Oceans 2010, co sprawiło wszystkim w środowisku miłą niespodziankę nie lada. Czekamy wciąż na kontynuację solowych projektów kapitana Jarosława Kaczorowskiego. Warto odnotować także zakończenie trzech okołoziemskich rejsów kobiecych solo: Joanny Pajkowskiej, Nataszy Caban i Marty Sziłajtis-Obiegło. Cieszy także odrodzenie pomysłu „Szkoły Pod Żaglami” kpt. Krzysztofa Baranowskiego. Karolina Winkowska coraz śmielej radzi sobie wykonując podniebne ewolucje z latawcem. Na rynku prasowym zadebiutowało nowe pismo żeglarskie "Wiatr". Pojawił się nowy portal: www.myzeglarze.pl... Dodatkowo na liście startowej OSTAR 2013 pojawiło się pierwsze nazwisko: Arkadiusz Pawełek.

Działo się dużo i na pewno nie odniosłem się do wielu wydarzeń. Proszę o wyrozumiałość. Jeśli pamiętacie jeszcze jakieś istotne sukcesy, a może i potknięcia w roku 2009 dodajcie je w komentarzach!

Pozdrawiam
Dariusz Urbanowicz

Dodaj do: Wykop
Podobało się?
Zakręć sterem
5
Masz informację, którą chciałbyś podzielić się ze społecznością MyZeglarze.pl?
Wyślij SMS lub MMS na numer: 722 500 500 lub mail na adres: redakcja@MyZeglarze.pl
Komentarze(13)
Mateusz Kusznierewicz Mateusz Kusznierewicz - 02 sty 2010 19:20
Panie redaktorze, gratuluje porządnego resumee minionego sezonu!

Ostatnio też sam się nad minionym rokiem pochyliłem. Nie tylko z perspektywy własnych dokonań i przeżyć zdobytych na wodzie ale również pod kątem sytuacji polskiego żeglarstwa. Zastanawiałem się co się zmieniło, co polepszyło a co pogorszyło? Te przemyślenia zostawię jednak dla siebie bo myślę, że na nowy rok przyda nam się wszystkim pozytywna dawka energii a nie marny obraz rzeczywistości...
Chciałbym jednak zwrócić uwagę na jedną rzecz którą można śmiało określić jako dostateczną a którą można na pewno poprawić. Chodzi mi o SYSTEM.

Brakuje w naszym sporcie jak i w żeglarstwie turystycznym sprawnego systemu który zbudowałby podstawy, swego rodzaju platformę do odbudowania siły naszego żeglarstwa. Począwszy od przyciągania ludzi do żeglarstwa, przez realizację profesjonalnych programów dla dzieci, młodzieży i doświadczonych żeglarzy, po zdrową analizę i promocję polskiego żeglarstwa w kraju i na świecie.

Prawda jest taka, że systemu w Polsce nie ma! To znaczy jest, ale chyba nie taki jaki powinien i jaki chcielibyśmy żeby był. Przyglądam się cały czas co się dzieje tu i tam i niestety nie widzę światełka w tunelu żebym mógł powiedzieć, że taki system powstanie. Nie sądzę, żeby ktoś kto ma przywileje o tym decydować, miał pomysł na to jak zbudować profesjonalną platformę na której urośnie polskie żeglarstwo.

Wiem jak to wygląda w Wielkiej Brytanii albo w Australii i jest to do zrobienia w Polsce. Nawet do skopiowania. Nie potrzeba na to milionów. Wystarczy tyle ile mamy albo dostajemy.
Jednym z moich życzeń noworocznych jest to, żeby ktoś to zrobił. Dobrze by było...

Pomyślnych wiatrów w Nowym Roku wszystkim życzę.
Do zobaczenia na wodzie.

Pozdrawiam,
Mateusz
Michał Zera Michał Zera - 03 sty 2010 11:14
Największe sukcesy w ostatnich latach na imprezach mistrzowskich, w klasach nieolimpijskich, odnoszą Optimiściarze, niestety trenerzy kadr olimpijskich są mało zainteresowani tym co sie dzieje na "dole" a ciekawy jestem czy wogóle istnieje jakakolwiek współpraca trenerów kadry z trenerami klubowymi.
ps. Mateusz to w końcu jest ten system czy go nie ma ;)
pozdrawiam
Zerek
Tomasz Egimowski Tomasz Egimowski - 03 sty 2010 19:47
Ciekawa analiza, chociaż bardzo zabrakło mi w niej wnikliwości dotyczącej Polskich klas nieolimpijskich (Delphia24, Omega, Skippi, PPJK). Pisząc o naszym polskim podwórku na rozumiem wręcz jak można to pominąć skoro dzieje się tam dużo... Chyba, że redaktor zgodzi się z i poświęci temu polu osobny artykuł co miałoby sens bo świat i większy i wg mnie ciekawszy.
Pozdrawiam
Tomek
Dariusz Urbanowicz Dariusz Urbanowicz - 03 sty 2010 21:16
Tomaszu,
brak zrozumienia jest rzeczą ludzką, podobnie jak popełnianie błędów. Niestety nie śledzę dokładnie wydarzeń dotyczących "Polskich klas nieolimpijskich", dlatego nie poważyłem się ich oceniać, bo jakbym się zaczął mądrzyć skończyłoby się to pewnie jakąś awanturą;). Zdaję sobie sprawę, że pominąłem wiele szczegółów z naszego podwórka, jak i tych na odległych akwenach. Ale zaznaczyłem na początku, że to było subiektywne podsumowanie...

pomyślnych wiatrów
d.
Dariusz Urbanowicz Dariusz Urbanowicz - 03 sty 2010 21:40
dodam jeszcze, że w tekście post factum sobotniej premiery tego tekstu dodałem informację dotyczącą Tomasza Rumszewicza, Barka Szotyńskiego...
Adamski Adamski - 03 sty 2010 23:03
Do wypowiedzi Mateusza:
Bardzo trafne spostrzeżenie. Tylko jak budować system, gdy jak widać po ostatnich ruchach kadrowych w naszym związku gra idzie o co innego?
Żeby coś zmienić trzeba zaczynać od góry!
Ale skoro o naszym sporcie decydują "delegaci", którzy już dawno nawet na wodzie nie byli to czego się spodziewać. Ostatnie wybory dobitnie to pokazały.
Teraz następuje wietrzenie związku i jak widze mocno skuteczne.

Smutne jest to, że wielu tych turystów ma do związku tylko jedną prośbę: nie przeszkadzajcie!
Programy sportowe, które powstały, były i może będą jak samotne rejsy nie miały nic wspólnego z PZŻ-tem i chyba właśnie dlatego były udane.
Mówisz o promocji żeglarstwa. Przyciaganiu ludzi. Patrzę na ostatnio opublikowany kalendarz imprez związku i zastanawiam się kto wymyślił MP klas olimpijskich w Łebie (notabene pięknej mijscowości) w końcu września???
To jest antypromocja czegoś co można sprzedać za ciężkie pieniądze. Śmiem twierdzić, że ktoś podejmujący taką decyzję naraża związek na straty, bo robiąc taką imprezę w lipcu lub sierpniu też w Łebie, ale gdzie wypoczywa wtedy 100 tyś. ludzi, można na tym zarobić!
Nie wiem jak to wyglądało w minionym roku, ale znam specyfikę takich kurortów i pewnie w ostatnich MP nawet niemieckich turystów już tam nie było!

Tego "światelka" to my jeszcze długo nie zobaczymy, póki Ci sami ludzie będą podejmować te same decyzje, bo na zminę ich "światopoglądu" raczej nie liczmy!

Pozdrawiam Wszystkich w Nowym Roku!
A.
Tomasz Egimowski Tomasz Egimowski - 04 sty 2010 11:20
Dodam, że podobało mi się, że publicznie zostało wyartykułowany znany od począdku konflikt między dwoma firmami meczowymi w kraju, może to mały kroczek do ich pogodzenia. To zapewne byłby pozytywny gest. Poza tym dziwaczne jest u nas to że imprezy klas olimpijskich dalece odbiegają poziomem medialnym i organizacyjnym od nieolimpijskich. To odzwierciedla sytuację w PZŻ unaocznia koncepcję "systemu". A już MP w Łebie w końcu września, o którym wspomina kolega wyżej, to totalny dramat koncepcyjny.
Maciek Cylupa Maciek Cylupa - 04 sty 2010 12:37
Tomku, moze napiszesz podobne podsumowanie sezonu dot Skippi, D24, Omegi czy PPJK? Jestem przekonany, że wszyscy chętnie wzbogacimy się o taką wiedzę.
#1 | Przemek "Kajak" Wysota #1 | Przemek "Kajak" Wysota - 04 sty 2010 21:54
A propos Wypowiedzi Mateuza i Adamskiego: Panowie racja, ale nie do końca (Adamski) - nie trzeba zaczynać "z góry", przynajmniej nie wszystko. Problemem jest jednak to, że bardzo niewielu ludzi chce zaczynać "od dołu" i czekają na "górę" - narzekanie i narzekanie, a może każdy zrobi coś na swoją miarę i możliwości. Tu właśnie należy się pochwała Mateuszowi - za Charzykowskie inicjatywy, tu należy się pochwała każdemu sternikowi, który pasją do żagli zaraża swoją załogę, tu należy się pochwała firmom czarterowym i biurom turystycznym, które (co prawda nie pro publico bono, ale jednak) promują żeglarstwo, harcerskim drużynom żeglarskim i UKSom... Jednakże dopóki wszyscy nie powiedzą "dość", dopóki całe środowisko żeglarskie nie zechce zmian wspomnianego SYSTEMU, każdy będzie grabił do siebie - i PZŻ, i każda pojedyncza firma czy klub. DOdatkowo, żeby zmienić system, trzeba wiedzieć jak - na "MyŻeglarze" toczę już dyskusję z jednym (sympatycznym skądinąd) malkontentem - wciąż narzekającym na PZŻ i żadającym całkowitego uwolnienia żeglarstwa (zwłaszcza właśnie od PZŻ). Nie potrafi jednak podać żadnych rozwiązań SYSTEMOWYCH, które zastąpią działania PZŻ. Według mnie nie wszystkie da się poza państwowym związkiem zorganizować - jak np. sport żeglarski. itd, itp. To może pomyślelibyśmy - jak to zrobić, zamiast narzekać? Myślę, że do żeglarstwa garną się przede wszystkim ludzie inteligentni - nie powinniśmy mieć z tym problemu.
Dodaj komentarz:
UWAGA: Aby dodać komentarz musisz być zalogowany!!
Projekt współfinansowany w ramach Działania 8.1 Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka.
Fundusze Europejskie - dla rozwoju innowacyjnej gospodarki.