Czy to był dobry rok polskiego żeglarstwa? Jak zwykle każdy może doszukać się w tym względzie własnych „plusów ujemnych i plusów dodatnich”. Działo się w tym roku dużo, ale czy aby na pewno wszystko idzie w dobrą stronę? Pozwolę sobie na subiektywną ocenę roku 2009. Mam nadzieję, że wywoła dyskusję, do której zachęcam.
Zacznę od najszybciej rozwijającej się w naszym kraju gałęzi żeglarstwa, czyli od match racingu. Niech dowodem owego rozwoju będzie wzmocnienie pozycji naszych zawodników w światowym rankingu sterników ISAF. Kiedyś dzielił i rządził Karol Jabłoński, którego pozycja w tej klasyfikacji podupadła mocno. Uczestniczy bowiem w projektach, które nie wiążą się ze startami w dużych regatach meczowych wliczanych do punktacji. Żegluje choćby na Organice w cyklu RC44 i prowadzi rosyjski projekt Synergy (półfinał w Louis Vuitton Trophy w Nicei). Najmocniej prezentują się tradycyjnie Marek Stańczyk (34. miejsce) i Przemek Tarnacki (36.). Lecz obaj nie są w stanie powyżej tego poziomu się wznieść, choć Marka widzieliśmy już w trzeciej dziesiątce. Coraz gęściej robi się za ich plecami, a może już przed nimi(?). Dość powiedzieć, że pierwszy raz mistrzem Polski został ktoś spoza tej pary. Grawerunek na przechodnim pucharze mistrzów wykona Rafał Sawicki (wraz załogą Przemkiem Zagórskim i Piotrem Szwochem). Trzeba pamiętać, że czempionat krajowy odbył się jeziorowych (w Nieporęcie nad Zalewem Zegrzyńskim), słabowiatrowych warunkach, a komisja sędziowska dokonywała cudów, aby w ogóle regaty móc uznać za dokonane. Sawicki plasuje się na 43. miejscu w klasyfikacji ISAF. W czołowej setce znajdują się także Patryk Zbroja (79.), Tobiasz Zajączkowski (80.), Artur Pomorski (85.) i Jakub Pawluk (98.).
Jak wiadomo, match racing kobiet trafił do programu igrzysk olimpijskich. Coraz więcej dzieje się także wśród naszych pań. Ze świetnej strony potrafią pokazać się w krajowych regatach Zuzanna Gładysz i rywalizująca z nią Katarzyna Pic. Te zawodniczki wiodą prym, choć w międzynarodowych dużych zawodach (Puchar Świata grade 1) zdołała wystartować jedynie Katarzyna Tylińska. W Korei Płd. zajęła siódme miejsce tocząc zacięte pojedynki z czołowym zawodniczkami świata zbytnio im nie ustępując. Polski Związek Żeglarski zdecydował się wysłać podopieczne trenera kadry Adama Jankowskiego tylko na jeden zagraniczny wyjazd. Pech chciał, że z powodu braku wiatru w Berlinie regaty się nie odbyły. Trudno oprzeć się wrażeniu, że działania mające na celu rzetelne przygotowanie mocnej załogi, mogącej myśleć o wyrównanej walce na igrzyskach, mają jedynie charakter pro forma. W bazie przygotowań w Górkach Zachodnich zawodniczki mają do dyspozycji jachty klasy Balt, które nie mają wiele wspólnego ze sprzętem stricte meczowym, a tym bardziej, na którym przyjdzie się ścigać w Londynie 2012. Cieszy jednak, że panie startują niemal we wszystkich zawodach meczowych w kraju. Odbywa się u nas jeden poważny cykl – Polish Match Tour. Próbuje rywalizować z nim Polish Match Racing Tour. Niestety organizatorzy obu są ze sobą skłóceni, co z pewnością obniża potencjał jaki niosą za sobą ich regaty. Ciekawy jestem, co wyjdzie z tej rywalizacji w nadchodzącym sezonie. Niedawno odwołano efekt cieplarniany, a następnie ogłoszono koniec kryzysu. Miejmy nadzieję, że poprawę koniunktury odczują żeglarze, którym brak sponsorów ogranicza zdecydowanie pole działania. Brakuje takich inicjatyw, jaką podjął Kuba Pawluk startując w dużych regatach w Nowym Jorku.
Wspomniałem już PZŻ. Kuriozalnych decyzji nie zabrakło również w roku poolimpijskim. Jednym z sensacyjnych ostatnich posunięć było powołanie Kajetana Glinkiewicza na stanowisko koordynatora kadry klas jednoosobowych. A więc ma on pod sobą trenerów prowadzących laserzystów i finnistów. Jeszcze do niedawna obie strony nie kryły nienawiści do siebie. Teraz jednak wszystko ma być w jak najlepszym porządku. Zobaczymy... Spodziewać się możemy, że efektem tego posunięcia był fakt nieprzedłużenia kontraktów z trenerami klasy Finn i Laser Radial, Tomaszem Rumszcewiczem i Barkiem Szotyńskim. Bez komentarza.
Przed nami drugi sezon Pucharu Świata, a więc cyklu siedmiu imprez, które miejmy nadzieję z nową punktacją (odrzucane dwa najsłabsze starty, w tym jedna w Europie, punktuje pierwszych 20 miejsc) sprawią, że ranking klas olimpijskich stanie się bardziej czytelny.
Dotychczasowe punktacja była skomplikowana i nieprzejrzysta. Mimo wszystko cieszą dobre miejsca Polaków. Najwyżej sklasyfikowani są Rafał Szukiel (Finn) i Katarzyna Szotyńska-Deberny (Laser Radial). Czwarte miejsca w pełni oddają ich możliwości. Rok 2009 był szczególnym okresem dla Rafała, który zapisał się w historii wygrywając Kieler Woche. To oprócz udanych igrzysk 2008 roku największy sukces olsztynianina. W pozostałych startach Rafał z różnym powodzeniem odpierał ataki Piotra Kuli. W czołowych dziesiątkach rankingu są także deskarze. Piotr Myszka (7.) i Łukasz Grodzicki (9.) oraz Małgorzata Bielecka (10.). Podopieczni trenera Pawła Kowalskiego z kadry windsurfingowej zasłużyli na odpoczynek i trochę luźniej potraktowali sezon poolimpijski. Zofii Klepackiej niedawno urodził synek. Ojcami także stali się Myszka i Przemysław Miarczyński. Ten ostatni skoncentrował się na treningu do Formuły Windsurfing, co okazało się dość istotnym i dobrym posunięciem. Wywalczył bowiem brąz na mistrzostwach świata, ustąpił tylko Wojciechowi Brzozowskiemu i Steve'owi Allenowi. Wśród pań drugi rok z rzędu triumfowała Marta Hlavaty, która zresztą również stanowi trzon ekipy Pawła Kowalskiego. Z jego podopiecznych w tym sezonie świetnie spisywała się także Agata Brygoła, która w kilku istotnych startach kręciła się w okolicach podium.
Ubiegły rok był bardzo ważny również dla żeglarzy klasy Star w naszym kraju. Po 39 latach odbyły się mistrzostwa Polski w Gdyni. Złote medale zawisły na szyjach Mateusza Kusznierewicza i Dominika Życkiego. Trudno było sobie wyobrazić inny scenariusz. Mistrzowie świata 2008 ten sezon również potraktowali sezon dość ulgowo. Ze światową czołówką konfrontowali się dwukrotnie. W mistrzostwach świata zajęli siódme miejsce, w finale Pucharu Świata w Weymouth natomiast czwarte. Na kilkunastodniowe przygotowania, to chyba źle nie jest. W zbliżającym się roku Mateusz z Dominikiem mają startować trochę więcej, choć na początek odpuścili styczniowy światowy czempionat w Rio. Koncentrują się na startach w Europie. To także był rok debiutu Macieja Grabowskiego w tej specjalności. Zaczęło się pechowo, bo planowy załogant – Łukasz Lesiński – nabawił się poważnej kontuzji i dopiero w drugiej części sezonu wrócił do sprawności (srebro MP). Jeśli poskutkują intensywne przygotowania do kolejnych startów (współpraca z czołowymi włoskimi żeglarzami), powinno być coraz lepiej.
Powstaje pytanie co z klasą Laser po odejściu z niej Maćka Grabowskiego. Jest Karol Porożyński – stary wyga, który na pamiętnych, sztormowych mistrzostwach Polski w Łebie wygrał wszystkie wyścigi. Buduje się jednak mocne zaplecze z Jonaszem Stelmaszykiem, Kacprem Ziemińskim i Wojciechem Zemke. Przyszłość Lasera chyba na tę chwilę wygląda lepiej niż na przykład Finna, bo tu o „młodych wilków” łatwo nie jest.
Kacper Ziemiński do niedawna żeglował na dwuosobowej klasie 470. Przesiadł się jednak na Lasera zostawiając tam swojego dotychczasowego sternika z igrzysk w Pekinie 2008 Patryka Piaseckiego, lecz ten długo nie musiał szukać załoganta. Pływa teraz z Macinem Mickiewiczem. A żeglują ze zmiennym szczęściem. Potrafią wygrać wyścig w efektownym stylu, by w następnym ścigać się o miejsce w trzeciej dziesiątce. Wciąż brakuje im tak istotnej w żeglarstwie konsekwencji i regularności. Wciąż czekamy, aż pojawi się silna załoga żeńska. Na tę chwilę pretendują Agnieszka Skrzypulec i Jola Ogar.
Spore zamieszanie miało miejsce na 49erze. W sezon weszły dwie rywalizujące ze sobą załogi z kadry: Łukasz Przybytek i Krzysztof Kierkowski oraz Tomasz Stańczyk i Paweł Kuźmicki. Ci ostatni podjęli kolejną próbę kampanii olimpijskiej, ale nie zdołali dokończyć sezonu bez pomocy z zewnątrz (sponsorzy, PZŻ). Cieszyć może rekordowo obsada ośmiu załóg w krajowym czempionacie.
To tyle o sporcie olimpijskim. Mija kolejny rok od zapowiedzi kapitana Romana Paszke udziału w samotniczych zmaganiach z oceanami na trasie okołoziemskiej. Tymczasem niegdysiejszy jego załogant Zbigniew Gutowski zapowiedział start w regatach Velux 5 Oceans 2010, co sprawiło wszystkim w środowisku miłą niespodziankę nie lada. Czekamy wciąż na kontynuację solowych projektów kapitana Jarosława Kaczorowskiego. Warto odnotować także zakończenie trzech okołoziemskich rejsów kobiecych solo: Joanny Pajkowskiej, Nataszy Caban i Marty Sziłajtis-Obiegło. Cieszy także odrodzenie pomysłu „Szkoły Pod Żaglami” kpt. Krzysztofa Baranowskiego. Karolina Winkowska coraz śmielej radzi sobie wykonując podniebne ewolucje z latawcem. Na rynku prasowym zadebiutowało nowe pismo żeglarskie "Wiatr". Pojawił się nowy portal: www.myzeglarze.pl... Dodatkowo na liście startowej OSTAR 2013 pojawiło się pierwsze nazwisko: Arkadiusz Pawełek.
Działo się dużo i na pewno nie odniosłem się do wielu wydarzeń. Proszę o wyrozumiałość. Jeśli pamiętacie jeszcze jakieś istotne sukcesy, a może i potknięcia w roku 2009 dodajcie je w komentarzach!
Pozdrawiam
Dariusz Urbanowicz

