Imprezy:
Wyszukiwarka:

Październikowy sztorm - raport

Piotr Salecki, dodano 04 lis 2009 05:23, 7 komentarzy

Zatopiony jacht w Kątach Rybackich

Sztorm i powódź na Pomorzu od 12 do 14 października
Nigdy jeszcze podczas sztormu nie utonęło i zostało zniszczonych w pomorskich portach i przystaniach tyle jachtów i motorówek. Prasa tradycyjna i internetowa jak dotąd praktycznie przemilczała ten aspekt skutków sztormu.

Zalane Żuławy, ewakuacja Wyspy Nowakowskiej, lokalne podtopienia w Gdańsku, i znaczne w Elblągu, zniszczona ostroga Mola w Sopocie i Brzeźnie, sztrandowanie stateczku w Pucku, zatopione i zniszczone jachty i motorówki w Górkach Zachodnich, Pucku, Gdyni i Kątach Rybackich to efekty działań żywiołu.

Zaczęło się niewinnie – komunikatem meteorologicznym z ostrzeżeniem przed silnym wiatrem w dniach 13-14 października. „Przewidywany jest wiatr z północy o prędkości początkowo 50 do 70 km/h, w nocy wzrastający szybko do 90 km/h, a w porywach powyżej 130 km/h. Możliwe skutki to zrywanie dachów, niszczenie linii napowietrznych, duże szkody w drzewostanie i znaczne utrudnienia w komunikacji”.


Fale wpadające na molo w Brzeźnie - fot. Piotr Salecki

Pospolite ruszenie na przystaniach
W portach jachtowych Pucka, Gdyni i Górek Zachodnich, a także nad Zalewem i w Elblągu bosmani i armatorzy pilnowali jachtów. Niestety, nie wszędzie jednakowo aktywnie i z zapałem. Choć to wydaje się nieprawdopodobne, były miejsca, gdzie nikt się nie przejął losem obijających się o nabrzeża jachtów.

Cofka
Największym problemem był wiatr wiejący prostopadle do brzegu. Spowodował on tak zwaną „cofkę”, czyli wpychanie wody z morza do ujść rzek, chwilowe odwrócenie kierunku prądu i w konsekwencji spiętrzenie wód w miejscowościach położonych nawet daleko od morza.

Po uspokojeniu wichury niewiele w mediach można było przeczytać i zobaczyć o szkodach poniesionych przez żeglarzy i wodniaków. A przecież na Pomorzu zatonęło w portach lub zostało poważnie uszkodzonych kilkadziesiąt jachtów, a drugie tyle odniosło mniejsze uszkodzenia!


Zatopiony jacht w Kątach Rybackich - fot. Piotr Salecki

Puck. Port jachtowy w Pucku.
Statek pasażerski w nocy, po uderzeniach w keję, zaczął nabierać wody. Problemy statku zaczęły się już w nocy z wtorku na środę, gdy silny wiatr i fale przechylały go na boki. Iwa zderzała się z nabrzeżem i tak powstały dziury w kadłubie, przez które wlewała się woda. Z pomocą przyszli puccy strażacy, którzy na pokład wnieśli pompy. Po południu do portu zawitał potężny dźwig i dopiero w ten sposób udało się wyciągnąć Iwę na brzeg. Olbrzymie fale oraz urwanie pływających pomostów spowodowały zatopienie w puckich portach kilku jachtów żaglowych i motorowych.

Gdynia
Obyło się bez większych strat. W ostatniej chwili zauważono, że pękają zamocowania pływającego pomostu, gdzie zacumowane są jachty.  Zamocowania zostały w ostatniej chwili wzmocnione linami.


Plaża i wejście do Nowego Portu - fot. Piotr Salecki

Sopot – Molo
Jego ostroga (a nie - jak podały niektóre serwisy internetowe - całe Molo) została po raz kolejny zniszczona przez żywioł. Wstęp na Molo jest zakazany od środy, pomimo tego w czwartek około godziny 16 jedna z osób zmyliła czujność policji i wbiegła na Molo. Razem z podążającym za nią policjantem została zmyta do wody. Obu uratował patrol WOPR. Niektóre serwisy podają jednak, że nikt nie wpadł do wody. Patrol WOPR wyciągnął z wody także żądnego wrażeń kitesurfera. Na marginesie - ja się pytam dlaczego? Jeśli ów kitesurfer ma ochotę latać, dlaczego mu tego zabraniać? Wystarczyłoby poinformować go, że warunki są ekstremalne (jakby sam tego nie widział!) i że jeśli spowoduje akcję ratunkową - słono za to zapłaci, bo wypłynął mimo ostrzeżeń...

Brzeźno - Molo
Molo zostało zamknięte dla turystów w środę około godziny 17.00, a wieczorem zamknięto także cały pas plaży. Fale w wielu miejscach zaczęły przelewać się przez wydmy. Tymczasem w spienionych falach przyboju przez kilka godzin trenowali kajakarze ze studenckiego klubu "Morzkulc". Tym razem w okolicy nie było nadgorliwego patrolu WOPR-u…

Górki Zachodnie
W Narodowym Centrum Żeglarstwa, AZS-ie i AKM-ie było w miarę spokojnie. Fala nie miała gdzie się „wybudować”, osłaniał brzeg. Największy problem miały jachty cumujące do stałych kei. Przy wzroście poziomu wody odbijacze wyskakiwały na nabrzeże, cumy zsuwały się z polerów cumowniczych. Hotel „Galion” osłaniał od strony wody półmetrowy murek z cegieł, mający tylko niewielkie „prześwity” dla pieszych. Po „zamknięciu” ich workami z piaskiem woda wprawdzie przelewała się po nabrzeżu, ale nie zalała budynku.

Największe straty ponieśli armatorzy w Jachtklubie Conrada. Rozpędzone przez cała długość rozlewiska Wisły Śmiałej fale uderzały ze straszliwą siłą w niczym nie osłonięte pomosty i ustawione – najczęściej burtą do fali jachty. Straszliwa siła wiatru i fali spowodowała taniec jachtów, którego nikt ani nic nie było w stanie powstrzymać. Rwały się cumy, dryfowały bojki, jachty wpadały na siebie, sztrandowały na brzeg i tonęły. Zniszczeniu uległo około dziesięciu jednostek. Po uspokojeniu wichury wezwano na pomoc dźwig pływający, który przez kilka godzin podnosił zatopione i wyrzucone na brzeg jachty, a potem odpłynął z jednym z jachtów na pokładzie.

Gdańsk Stare Miasto - Motława
Wysoka woda spowodowała lokalne podtopienia i zalanie niższych bulwarów spacerowych - m.in. przystani promu dowożącego turystów na Wyspę Ołowiankę i do Muzeum Morskiego oraz przystani białej floty przy Zielonej Bramie. Wszędzie poziom wody był wysoki i miejscami niewiele brakowało do przelania się przez wyższe nabrzeża.

Zalana droga na Mierzeję
Fale przerwały na kilka godzin komunikację na Mierzei Wiślanej w okolicy Kątów Rybackich. Po tym sensacyjnym doniesieniu agencje i portale na ogół przemilczały iż "odcięta od świata” Mierzeja miała drogę już po kilku godzinach przejezdną, dzięki objazdowi przez las. Okresowo zalewane były odcinki drogi z Elbląga do Tolkmicka prowadzącej wzdłuż Zalewu Wiślanego w okolicach Suchacza.


Członkowie klubu "Morzkulc" mieli idealne warunki do treningu - fot. Piotr Salecki




Porty nad Zalewem Wiślanym.
We wszystkich południowych portach Zalewu, przede wszystkim w Nowej Pasłęce, Fromborku, Tolkmicku, Suchaczu i Nadbrzeżu nastąpiły miejscowe podtopienia, niektóre falochrony zostały zalane, a woda dotarła na sąsiadujące z portami ulice. W Kątach Rybackich od uszkodzeń spowodowanych uderzeniami o nabrzeże zatonął jacht.

Żuławy. Cofka powoduje powódź
We wszystkich rzekach w okolicy Elbląga - Elblążce, Tudze, Szkarpawie, Nogacie wystąpiło w zróżnicowanym stopniu zjawisko tzw. cofki - wpychania wody z Zalewu lub Zatoki przez silny wiatr i falę w koryta rzek, powodujące jej nagłe spiętrzenie. Wyjątkowe było zdarzenie w Nowym Dworze Gdańskim, gdzie upadające na brzeg drzewo pociągnęło za sobą pryzmę ziemi, a na niej jacht. Zjawisko cofki, choć bez tak groźnych skutków, wystąpiło także w Gdańsku.

Z Wyspy Nowakowskiej ewakuowano kilkaset osób. Kilkadziesiąt także z Rybiny, Nowego Dworu Gdańskiego i Elbląga. Szkarpawa w Osłonce przerwała wał przeciwpowodziowy i zagrażała stacji pomp. Woda przerwała bądź naruszyła także wały przeciwpowodziowe w miejscowościach Kobyla Kępa, Sztutowska Kępa, Grochowa, Kąty Rybackie, Chełmsk oraz Tujsk.
Po sztormie wysoka woda spływając wartkim potokiem otworzyła śluzy na Nogacie i Szkarpawie, płynąc z Żuław do Wisły, która jednak nie groziła wylaniem.


Trójmiejskie plaże po nawałnicy - fot. Piotr Salecki

Elbląg
Zostało zalanych kilkanaście ulic i kilkadziesiąt domów. Wysoki stan wody spowodował alarm w portach i przystaniach jachtowych, gdzie bosmani przy pomocy "pospolitego ruszenia" właścicieli pilnowali jachtów i dozorowali grożące zerwaniem pływające keje. Na ulicy Radomskiej powódź zniszczyła całkowicie nawierzchnię ulicy, wyłączając ją z użytkowania na wiele dni. W samym Elblągu ucierpiało stosunkowo niewiele jachtów.

Linki do sztormowych filmów i galerii zdjęć - klikamy

Kategoria: Wydarzenia
Dodaj do: Wykop
Podobało się?
Zakręć sterem
5
Masz informację, którą chciałbyś podzielić się ze społecznością MyZeglarze.pl?
Wyślij SMS lub MMS na numer: 722 500 500 lub mail na adres: redakcja@MyZeglarze.pl
Komentarze(7)
Kasper Orkisz Kasper Orkisz - 04 lis 2009 10:57
Są łódki, są kajakarze a pod tym linkiem deskarze: http://myzeglarze.pl/profile_video/plywanie-w-trakcie-sztormu.htmlelement

Pozdrawiam
Jurek Sukow Jurek Sukow - 04 lis 2009 15:15
droga Elbląg - Suchacz (503) była zamknięta od środy, 14.10 do niedzieli 18.10.
Nawierzchnię i wyrwy w drodze poprawiono w tym tygodniu. Wały w ciągu Nowakowo - Jagodno robione są do dziś. Trasa kolejowa Elbląg - Tolkmicko została poważnie naruszona
#4 | Drzazy #4 | Drzazy - 04 lis 2009 15:38
Warto ten problem nagłaśniać bo uważam że nasze porty i mariny nie są dobrze osłonięte od takich sztormów.Powiedzmy szczerze jest całkiem żle wejścia niebezpieczne,głębokości stale zmienne,obsługa pod psem,władze nic nie robią w celu rozwoju jachtingu morskiego.Mało tego właśnie smarują nową ustawę o żegludze śródlądowej która mocno ograniczy uprawianie jachtingu,podniesie koszty nam żeglarzom ale za to panom z PZŻ napcha kieszenie forsą.Tak to wygląda ,czasami jak słyszę o kreciej robocie Panów z Chocimskiej to mam ochotę wziąść kbk AK i zrobić tam porządek.
#4 | Drzazy #4 | Drzazy - 04 lis 2009 15:57
Co do szkód podczas tego sztormu w dn.14.10.09 to są ogromne.W Jacht Clubie im.Conrada zatoneły 2 jachty w tym jeden jest przeznaczony do kasacji,mój znalazł się na kamlotach parę metrów od budki bosmana.Poszkodowane najbardziej zostały jachty stojące na bojkach.Nie było czynnika decydującego aby odpowiednio wcześniej je przestawić do wewnątrz portu lub wyciągnąć na brzeg.Póżniejsza akcja ratunkowa byłą heroiczna lecz w pewnym stopniu bezsilna na to co się działo.Jeśli chodzi o dżwig to wyciągnął jeden jacht typu Sasanka który zatonął od wybitej dziury w dziobie.My pozostali nie mogliśmy skorzystać z tego dżwigu ponieważ za dużo żądali pieniędzy.Ja poradziłem sobie inaczej.Także rada uważaj gdzie zostawiasz swój jacht i zawsze go cumuj na sztormowo.Pozdrawiam.
profil usunięty profil usunięty - 05 lis 2009 04:21
Piotrek Salecki - THX - fajny materiał i zdjęcia!
#1 | Przemek "Kajak" Wysota #1 | Przemek "Kajak" Wysota - 05 lis 2009 10:52
1. Jedna rzecz sztorm, nawet niespodziewany i wyjątkowo "złośliwy" - natura, i nie da się "zapobiegać" ani walczyć (a to już powinien wiedzieć każdy, kogo sztorm przeczołgał choćby i po Bałtyku);
2. Łodki - po to sa ubezpieczenia, żeby w razie czego....(sami sobie dopowiedzcie)
2. Poziom zabezpieczenia infrastruktury i kompetencje "kadry" - tu już różnie - są mariny i są "mariny" - polecam (mimo siermiężności) Górki Zachodnie, Gdańsk, polecam Gdynię, odradzam np. Darłowo (mimo nowego kontenerka z kibelkiem i pralką), odradzam również Ustkę... Kwestia odpowiedzialności za sprzęt - hmmmm.... tu przepisy (Kodeks Morski, a nie PZŻ) stanowią wyraźnie: Kapitan, a jeśli Kapitana nie ma ARMATOR lub jego przedstawiciel - w wypadku umowy z portem przedstawicielem Armatora jest obsługa portu... Jeśli jednak jacht jest w trakcie żeglugi, stoi w porcie podczas rejsu - sorry - KAPITAN!!! A jeśli trzymasz jach w marinie, gdzie obsługa nie wie co robić - no cóż... nie zawsze zaufanie procentuje...
Roman Maciuk Roman Maciuk - 02 gru 2009 09:29
Wspułczuje poszkodowanym. Sztormy złośliwe zdarzają się wszęndzie,dobry Bosman w porcie i niewielkie ubezpieczenie a łatwiej znieść straty.
Dodaj komentarz:
UWAGA: Aby dodać komentarz musisz być zalogowany!!
Projekt współfinansowany w ramach Działania 8.1 Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka.
Fundusze Europejskie - dla rozwoju innowacyjnej gospodarki.