
Statek rosyjskiej straży granicznej - fot. P. Salecki
Dotychczas bezpośrednie połączenie Zalewu Wiślanego z Morzem Bałtyckim możliwe jest przez wody Enklawy Kaliningradzkiej w Bałtijsku. To tranzytowe przejście zostało uwzględnione w umowach popisanych po II Wojnie Światowej między Polską a Rosją. Do lat 90-tych jednak granicę polsko-rosyjską na Zalewie przecinała zapora ze stalowych siatek i żaden ruch nie był prowadzony.
Jedyne miejsce do "zacumowania" w okolicy Bałtijska - Zatoka Kosa - fot. P. Salecki
Znany elbląski poseł, Zygmunt Krasowski, postanowił odbyć rejs tym szlakiem w momencie upadku socjalizmu w Polsce. Rosjanie, by uniknąć skandalu dyplomatycznego, zrobili "przejście" w owych zagrodach i jacht "Misia II" z posłem na pokładzie przepuścili.
O rejsie i jachcie możecie poczytać tutaj
To przetarło szlak. Dwa lata później rozpoczął się normalny ruch tranzytowy, a także do portów Zalewu Kaliningradzkiego. Wiązało się to jednak zawsze z kłopotami i niespodziankami i tak naprawdę nigdy nie można było być pewnym, że - na przykład - Rosjanie jachtu nie zawrócą z powrotem do portu.
Zrujnowane hangary dawnej bazy wodnosamolotów - fot. P. Salecki
W latach dziewięćdziesiątych sześciokrotnie odbyłem rejsy do portów Zalewu Kaliningradzkiego. Zawsze były to rejsy z przygodami, czasem niemiłymi. na szczęście wszystko dobrze się kończyło. Miałem okazję się przekonać o panującej tam biurokracji i wszechwładzy urzędników, a także obawie przed "władzą", co w Polsce jest uczuciem prawie już nieznanym u przeciętnego obywatela. O tych rejsach napiszę wkrótce na łamach myzeglarze.
Bezsensowne i niczym nie uzasadnione regulacje powodowały, iż mogły tam pływać z polskiej części Zalewu jedynie jednostki pod polską banderą. To dlatego zagraniczny armator zarejestrował pasażerski statek hotelowy "Polonaise" pod polską banderą. Statek miał pływać z Gdańska do portów Zalewu Wiślanego i właśnie do Bałtijska i Kaliningradu.
W Bałtijsku przepływamy obok okrętów wojennnych - for. P. Salecki
Po otwarciu granicy port w Elblągu zwiększał obroty, dzięki transportowi przez Zalew rosyjskiego węgla i rejsy pasażerskich statków wolnocłowych, których pasażerowie nawet nie wysiadali w Bałtijsku czy Swietłyj ale po podbiciu pieczątek od razu wracali z powrotem. Problemy i ograniczenia spowodowało wprowadzenie wiz i konieczność oczekiwania na nie minimum tydzień.
Desantowe poduszkowce w porcie wojennym Bałtijsk - fot. P. Salecki
Tymczasem w roku 2005 Rosjanie zamknęli ponownie granicę na Zalewie Wiślanym i nie przepuszczali żadnych jednostek.
Tłumaczyli, iż jest to spowodowane wygaśnięciem polsko-rosyjskiej umowy. Z kolei strona polska uważa, iż owa umowa dotyczyła wyłącznie ruchu tranzytowego, czyli rejsów z/do polskiej części Zalewu na Bałtyk przez Cieśninę Bałtijską bez zatrzymywania i kontroli granicznej.
Idąc tym tokiem rozumowania, ruch z polskich portów Zalewu do portów rosyjskich nie wymaga żadnej umowy i powinien odbywać się na podstawie ogólnie przyjętych międzypaństwowych i międzynarodowych uregulowań - które stosuje się gdy np. polski jacht płynie z Gdańska do państwa spoza UE czy chociażby do Bałtijska czy Kaliningradu wodami pełnomorskimi. 
Port rybacki Uszakowo pozostawił niezapomniane wrażenia - fot. P. Salecki
Polscy dyplomaci chcieli (i słusznie), by nowa umowa dotyczyła wyłącznie ruchu tranzytowego, a ruch międzypaństwowy odbywał się na zasadach przyjętych wszędzie na świecie, bez żadnej umowy. Rosjanie - upierali się przy swoim. Sytuacja patowa trwała prawie pięć lat.
Mimo blokady, w międzyczasie odbyło się kilka rejsów "tam" na podstawie przeróżnych "zezwoleń" rosyjskich władz wystawianych przy okazji regat i tym podobnych imprez.
W końcu strona polska ustąpiła, umowę podpisano we wrześniu 2009 roku, po spotkaniu Tuska z Putinem. Pierwsze jachty popłynęły na wody Zalewu Kaliningradzkiego, ale były też jachty, które zostały zawrócone, bo rosyjskie służby graniczne stwierdziły iż "umowa jeszcze nie obowiązuje". Tak więc dobrej woli z tamtej strony dalej nie widać...
Budowa Kanału Zatoka-Zalew, który umożliwić ma bezpośrednie połączenie Zalewu Wiślanego a tym samym portu w Elblągu, z założenia ma uniezależnić Polskę od kaprysów strony rosyjskiej i możliwości blokowania żeglugi na pełne morze została ostatnimi decyzjami odłożona do 2017 roku, czyli tak naprawdę całkowicie zrezygnowano z tego pomysłu. O samym Kanale Zatoka-Zalew już wkrótce napiszę w portalu myzeglarze.pl
Piotr Salecki

