Imprezy:
Wyszukiwarka:

Otwarty Zalew zamknięty

Piotr Salecki, dodano 17 lis 2009 02:09, 2 komentarzy

Pława graniczna na Zalewie Wiślanym


Statek rosyjskiej straży granicznej - fot. P. Salecki

Dotychczas bezpośrednie połączenie Zalewu Wiślanego z Morzem Bałtyckim możliwe jest przez wody Enklawy Kaliningradzkiej w Bałtijsku. To tranzytowe przejście zostało uwzględnione w umowach popisanych po II Wojnie Światowej między Polską a Rosją. Do lat 90-tych jednak granicę polsko-rosyjską na Zalewie przecinała zapora ze stalowych siatek i żaden ruch nie był prowadzony.


Jedyne miejsce do "zacumowania" w okolicy Bałtijska - Zatoka Kosa - fot. P. Salecki

Znany elbląski poseł, Zygmunt Krasowski, postanowił odbyć rejs tym szlakiem w momencie upadku socjalizmu w Polsce. Rosjanie, by uniknąć skandalu dyplomatycznego, zrobili "przejście" w owych zagrodach i jacht "Misia II" z posłem na pokładzie przepuścili.
O rejsie i jachcie możecie poczytać tutaj

To przetarło szlak. Dwa lata później rozpoczął się normalny ruch tranzytowy, a także do portów Zalewu Kaliningradzkiego. Wiązało się to jednak zawsze z kłopotami i niespodziankami i tak naprawdę nigdy nie można było być pewnym, że - na przykład - Rosjanie jachtu nie zawrócą z powrotem do portu.


Zrujnowane hangary dawnej bazy wodnosamolotów - fot. P. Salecki

W latach dziewięćdziesiątych sześciokrotnie odbyłem rejsy do portów Zalewu Kaliningradzkiego. Zawsze były to rejsy z przygodami, czasem niemiłymi. na szczęście wszystko dobrze się kończyło. Miałem okazję się przekonać o panującej tam biurokracji i wszechwładzy urzędników, a także obawie przed "władzą", co w Polsce jest uczuciem prawie już nieznanym u przeciętnego obywatela. O tych rejsach napiszę wkrótce na łamach myzeglarze.

Bezsensowne i niczym nie uzasadnione regulacje powodowały, iż mogły tam pływać z polskiej części Zalewu jedynie jednostki pod polską banderą. To dlatego zagraniczny armator zarejestrował pasażerski statek hotelowy "Polonaise" pod polską banderą. Statek miał pływać z Gdańska do portów Zalewu Wiślanego i właśnie do Bałtijska i Kaliningradu.


W Bałtijsku przepływamy obok okrętów wojennnych - for. P. Salecki

Po otwarciu granicy port w Elblągu zwiększał obroty, dzięki transportowi przez Zalew rosyjskiego węgla i rejsy pasażerskich statków wolnocłowych, których pasażerowie nawet nie wysiadali w Bałtijsku czy Swietłyj ale po podbiciu pieczątek od razu wracali z powrotem. Problemy i ograniczenia spowodowało wprowadzenie wiz i konieczność oczekiwania na nie minimum tydzień.


Desantowe poduszkowce w porcie wojennym Bałtijsk - fot. P. Salecki

Tymczasem w roku 2005 Rosjanie zamknęli ponownie granicę na Zalewie Wiślanym i nie przepuszczali żadnych jednostek.
Tłumaczyli, iż jest to spowodowane wygaśnięciem polsko-rosyjskiej umowy. Z kolei strona polska uważa, iż owa umowa dotyczyła wyłącznie ruchu tranzytowego, czyli rejsów z/do polskiej części Zalewu na Bałtyk przez Cieśninę Bałtijską bez zatrzymywania i kontroli granicznej.

Idąc tym tokiem rozumowania, ruch z polskich portów Zalewu do portów rosyjskich nie wymaga żadnej umowy i powinien odbywać się na podstawie ogólnie przyjętych międzypaństwowych i międzynarodowych uregulowań - które stosuje się gdy np. polski jacht płynie z Gdańska do państwa spoza UE czy chociażby do Bałtijska czy Kaliningradu wodami pełnomorskimi.


Port rybacki Uszakowo pozostawił niezapomniane wrażenia - fot. P. Salecki

Polscy dyplomaci chcieli (i słusznie), by nowa umowa dotyczyła wyłącznie ruchu tranzytowego, a ruch międzypaństwowy odbywał się na zasadach przyjętych wszędzie na świecie, bez żadnej umowy. Rosjanie - upierali się przy swoim. Sytuacja patowa trwała prawie pięć lat.

Mimo blokady, w międzyczasie odbyło się kilka rejsów "tam" na podstawie przeróżnych "zezwoleń" rosyjskich władz wystawianych przy okazji regat i tym podobnych imprez.

W końcu strona polska ustąpiła, umowę podpisano we wrześniu 2009 roku, po spotkaniu Tuska z Putinem. Pierwsze jachty popłynęły na wody Zalewu Kaliningradzkiego, ale były też jachty, które zostały zawrócone, bo rosyjskie służby graniczne stwierdziły iż "umowa jeszcze nie obowiązuje". Tak więc dobrej woli z tamtej strony dalej nie widać...

Budowa Kanału Zatoka-Zalew, który umożliwić ma bezpośrednie połączenie Zalewu Wiślanego a tym samym portu w Elblągu, z założenia ma uniezależnić Polskę od kaprysów strony rosyjskiej i możliwości blokowania żeglugi na pełne morze została ostatnimi decyzjami  odłożona do 2017 roku, czyli tak naprawdę całkowicie zrezygnowano z tego pomysłu. O samym Kanale Zatoka-Zalew już wkrótce napiszę w portalu myzeglarze.pl

Piotr Salecki

Kategoria: Publicystyka Rejsy
Dodaj do: Wykop
Podobało się?
Zakręć sterem
5
Masz informację, którą chciałbyś podzielić się ze społecznością MyZeglarze.pl?
Wyślij SMS lub MMS na numer: 722 500 500 lub mail na adres: redakcja@MyZeglarze.pl
Komentarze(2)
Roman Maciuk Roman Maciuk - 17 lis 2009 08:40
Och ta polityka... Ciekawy tekst i zdjęcia apropo czy Jerzy to Twój Ojciec.
Piotr Salecki Piotr Salecki - 17 lis 2009 17:24
Tak, to mój Tata. Pozdrowienia, Piotr
Dodaj komentarz:
UWAGA: Aby dodać komentarz musisz być zalogowany!!
Projekt współfinansowany w ramach Działania 8.1 Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka.
Fundusze Europejskie - dla rozwoju innowacyjnej gospodarki.