Imprezy:
Wyszukiwarka:

Małe kroki Macieja Szosta - wywiad

Joanna Pawlak, dodano 16 maj 2009 07:00, 8 komentarzy

Maciej Szost

Maciej Szost, wiceprezes Polskiego Związku Żeglarskiego ds. Sportu, żeglarz, działacz, entuzjasta, zawodowo kontroler ruchu lotniczego, odpowiada na pytania Darka Urbanowicza.

Dariusz Urbanowicz: Czy można postawić wspólny mianownik między żeglugą jachtową a żeglugą powietrzną?

Maciej Szost: Najprostsze skojarzenie, że i to statek, i to statek. A mówiąc poważnie, to na pewno lotnictwo z żeglarstwem łączy wspólna aerodynamika. Jednak praca kontrolera ruchu lotniczego jest niezwykle stresogenna. Pracuje się pod ogromnym obciążeniem i odpowiedzialnością. Na dobrą sprawę również żeglarstwo jest bardzo stresowym sportem. W regatach też głowy są bardzo gorące. To samo w mojej pracy. Trzeba mieć silne nerwy.

Czyli można powiedzieć, że żeglarstwo jest swoistą ucieczką z jednego stresu w drugi?

Na pewno tak. Bo wszystko trzeba umieć odpowiednio odreagować. Znaleźć sobie miejsce, gdzie można się odizolować, zostać sam na sam ze swoją pasją. Lubię to, co robię i robię to, co lubię. Kocham to środowisko, atmosferę okołożeglarską. Przez całe życie żeglowałem, choć miałem 15 lat przerwy – poświęciłem ten czas rodzinie.

A co się działo po przerwie?

W załodze Andrzeja Czapskiego zdobyłem złoty i srebrny medal mistrzostw Polski w klasie Skipi 650. Do tego zdobyłem wicemistrzostwo kraju w klasie Micro. Działałem w stołecznej Spójni, ale ze spraw klubowych powoli będę się wycofywał. Teraz, po objęciu tak ważnego stanowiska w strukturach sportu żeglarskiego, wiem, że tych spraw nie da się połączyć. Pracuję przecież zawodowo. Uczę adeptów zawodu kontrolera ruchu lotniczego. Po prostu nie mam tyle czasu. Doba jest za krótka, niestety nie jest z gumy i nie da się jej rozciągnąć. Praca na rzecz PZŻ pochłania wiele czasu i aby moje działania miały ręce i nogi, mniej pracować nie mogę. Trzeba się poświęcić.

Czyli o czynnym żeglarstwie też mowy być nie może…

Już kilka sezonów temu nie żegluję regatowo. To bardzo drogi sport, a w polskich realiach ściganie się o uścisk ręki prezesa wymaga ogromnego zacięcia i odpowiednio grubego portfela. Dlatego poświęciłem się pracy w Spójni Warszawa, a teraz na Chocimskiej.

Macieju, swój urząd piastujesz od dwóch miesięcy. Czy Twoje wyobrażenia na temat kondycji polskiego sportu żeglarskiego zostały mocno zweryfikowane przez rzeczywistość?

Patrząc się z punktu widzenia osoby, która ma już pewien pogląd i wizję na działanie, w sposób świadomy pozostanę tutaj. Nie było zdziwienia. W pełni zdawałem sobie sprawę jak dużo rzeczy jest do zrobienia. Próbuję małymi krokami ogarniać to, co wymaga naprawy. Mam nadzieję, że wkrótce zobaczymy efekty działań po mojej myśli dla dobra polskiego sportu.

Hasło Polish Sailing Team  padło z ust prezesa Wiesława Karczmarka jako cel na kampanię olimpijską Londyn 2012. Dlaczego ta sprawa jest tak istotna?

Polish Sailing Team to bardzo ważna sprawa bez wątpienia. Wszystkie porządne reprezentacje tak funkcjonują. Od tego modelu nie ma odwrotu. Ze względów gospodarczych czas na rozpoczęcie takich działań jest bardzo trudny. Naszym celem jest uporządkowanie współpracy PZŻ i naszych żeglarzy z mediami. Wyjaśnienia wymagają kwestie zobowiązań sponsorskich poszczególnych zawodników, tak aby nie powstawała kolizja z interesem Polish Sailing Team. Chodzi o to, abyśmy po prostu byli razem, działali jako grupa zorganizowana, której przyświeca jeden cel: medale igrzysk olimpijskich.

Na czym polegają obecne działania?

W tej chwili rozmawiamy z grupą, która zajmie się opieką medialną. Jesteśmy w trakcie negocjacji umowy.

Czy powstanie Polish Sailing Team, nie będzie nadaniem szyldu, który niczego nie wniesie? Co ma to zmienić od strony sportowej?

Chcemy doprowadzić do sytuacji, kiedy kadra jest zespołem bez waśni między klasami, niezdrowej rywalizacji. Mamy działać jako całość, jak rodzina. Aby było wiadomo, że nikomu się nie zabiera, by dać komuś innemu. Przyświecać ma nam wspólny cel, więc nie możemy mieć rozbieżności interesów.

Monitorowałeś występ polskich żeglarzy podczas Pucharu Świata w Hyeres. Pierwsze wnioski?

Ciężko powiedzieć, czy poznałem wszystkie problemy zawodników w tym czasie. Na pewno mam już pewien obraz, ale on będzie się kształtował na bieżąco. Pamiętajmy, że to rok poolimpijski, więc duża część tych najlepszych zawodników musiała wziąć trochę wolnego po igrzyskach. Stąd też być może niezbyt rewelacyjne wyniki. Wierzę, że jak żeglarze wejdą w odpowiedni rytm, wyniki pojawią się automatycznie.

Czterech deskarzy w wyścigach medalowych, to faktycznie niezbyt korzystny wynik ostatniego Pucharu Świata.

Oprócz tej czwórki dobrze zaprezentował się Patryk Piasecki z Marcinem Mickiewiczem. To początki tej załogi, a potrafią nawiązać walkę na równi z czołówką. Kasia Szotyńska żeglowała dobrze, choć czegoś zabrakło. Duży postęp zrobiła Kasia Tylińska. To była naprawdę fajna żegluga w jej wykonaniu. Poniżej oczekiwań wypadli finniści zarówno w Hyeres, jak i wcześniej na Majorce. Ich stać na pływanie w czołowej dziesiątce. Na pewno trzeba u nich poprawić wiele aspektów. W klasie 49er po półtorarocznej przerwie pojawili się Tomasz Stańczyk i Paweł Kuźmicki. Wyniki niezłe, choć bez fajerwerków. Druga załoga ze sternikiem Łukaszem Przybytkiem i doświadczonym załogantem Krzyśkiem Kierkowskim pływa na miarę oczekiwań, a może nawet lepiej. Karol Porożyński od zawsze nie miał szczęścia do akwenu w Hyeres, do tego nałożyły się czarne flagi.  Bardzo dobry początek miał Jonasz Stelmaszyk i całe regaty w jego wykonaniu trzeba zaliczyć do udanych. Pozostali laserzyści to młode wilki – dobry materiał na zawodników na światowym poziomie. Roboty czeka nas dużo, jak widać…

11 maja w Tczewie odbyła się inauguracja jubileuszu 85-lecia Polskiego Związku Żeglarskiego.

Obchody rozpoczęły się od przestawienia rysu historycznego. Przemówił także prezes Karczmarek, a potem odbył się normalny zjazd zarządu PZŻ.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał Dariusz Urbanowicz

Kategoria: Konferencje Wywiady
Dodaj do: Wykop
Podobało się?
Zakręć sterem
4
Masz informację, którą chciałbyś podzielić się ze społecznością MyZeglarze.pl?
Wyślij SMS lub MMS na numer: 722 500 500 lub mail na adres: redakcja@MyZeglarze.pl
Komentarze(8)
Witold Nerling Witold Nerling - 16 maj 2009 08:42
Super, jak ładnie można porozmawiać o niczym. Gratulacje.
#4 | Drzazy #4 | Drzazy - 16 maj 2009 10:13
Kolego Witoldzie przecież teraz wiemy że żeglarstwo to sport stresowy,oraz że monitoruje się występy naszych żeglarzy sportowców nie wspominając o tym że prezes Kaczmarek przemówił.PZŻ chce też utworzyć w jakiś sposób Polską Drużynę Żeglarską.A ja nadal nie wiem po co ten PZŻ jest?Dla mnie żeglarza rekreacyjnego i właściciela łodzi nie są wogóle potrzebni, wręcz zbędni,nie reprezentują moich potrzeb i interesów.Mam dlatego pytanie do żeglarzy sportowców-Czy PZŻ jest dla nich niezbędne?Czy to PZŻ ich szkoli?Daje im sprzęt do pływania i organizuje treningi.Inwestuje w ich rozwój.A może musicie to robić sami szukając odpowiednich sponsorów?Pozdrawiam.
Witold Nerling Witold Nerling - 16 maj 2009 11:08
Sponsorzy stoją w kolejce a ja nie mogę się zdecydować kogo wybrać, czy PZŻ być musi, Wikingowie i odkrywcy Nowego Świata radzili sobie bez, ale obecna struktura na Świecie wymaga istnienia Związku Narodowego, Transmisja środków finansowych też. Ale jak ktoś chce być najlepszym żeglarzem za własne (sponsorów) pieniądze to nikt mu nie zakazuje. A nowy prezes, pierwszy od niepamietnych czasów, ja by z zewnątrz, może wniesie świerzy powiew wiatru, czego mu osobiscie życzę. Wywazony spokojny wywiad może oznacza że pod pokrywką coś się dzieje.
Michał Zera Michał Zera - 16 maj 2009 11:10
czy w ramach naprawy funkcjonowania żeglarstwa regatowego w Polsce, zostaną zlikwidowane okręgowe związki żeglarskie??
#4 | Drzazy #4 | Drzazy - 16 maj 2009 11:46
Tu właśnie zachodzi pytanie czy też nasz PZŻ spełnia takie funkcje Związku Narodowego w należyty sposób w stosunku do sportowców żeglarzy i Naszego Państwa?A moloch składający się z 40-? paru OZŻ jest potrzebny?W Polsce jest tylko parę ośrodków gdzie wychowywuje się mistrzów sportu żeglarskiego.Uważam że na Chocimskiej potrzebne są głębokie reformy.Niech oni się w końcu zajmą sportem a nie kombinowaniem jak tu sięgnąć do żeglarskiej kieszeni.Pomysłów w tym kierunku mają mnóstwo ale czy równie dobrze są kreatywni w kierunku szkoleniowym oraz rozwojowym naszego żeglarstwa sportowego?Pozdrawiam.
profil usunięty profil usunięty - 17 maj 2009 11:33
PZŻ sportowy powinien odlaczyc sie od turystycznego.... jak np jest oddzielny POLSKI ZWIAZEK ŻEGLARZY NIEPELNOSPRAWNYCH....
w formacie jakim to jest teraz nikt nic nie wie...
Wam sie mowi ze PZZ nie ma kasy bo poszlo na sport, a kadrowiczom sie mowi ze nie ma kasy bo poszlo na mazury..... do tego zakrecona organizacji wewnatrz zwiazkowa i jest jak jest...

a Trenerowi Witkowi tylko pozazdroscic tej kolejki sponsorow... :-)

z zeglarskim pozdrowieniem...
Rafał "KLOZI" Nockowski Rafał "KLOZI" Nockowski - 18 maj 2009 12:40
widziałem tego Pana Macieja kilka razy w życiu, wygląda na zdecydowanego wiec dajcie mu trochę czasu, niech popracuje.... na pewno sie nie ugnie pod wpływem dziadków z PZŻ.
powodzenia
#4 | Drzazy #4 | Drzazy - 18 maj 2009 18:05
Oby tak było.Pozdrawiam
Dodaj komentarz:
UWAGA: Aby dodać komentarz musisz być zalogowany!!
Projekt współfinansowany w ramach Działania 8.1 Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka.
Fundusze Europejskie - dla rozwoju innowacyjnej gospodarki.