Już w poniedziałek 21 marca w argentyńskiej miejscowości Mendoza rozpoczną się Mistrzostwa Świata w Formule Windsurfing. Polska reprezentacja jak zwykle będzie walczyć o najwyższe trofea, a Marta Hlavaty będzie bronić tytułu Mistrzyni Świata. Panowie wystartują w składzie Hubert Mokrzycki, Kuba Guzdek, Wojtek Brzozowski, Paweł Hlavaty.
Zapraszam do przeczytanie relacji Marty Hlavaty z przygotowań do mistrzostw:
"Podróż do Argentyny muszę zaliczyć do jednej z najciekawszych:) Wszystko przebiegało tak jak zawsze, czyli 90 kg nadbagażu, ważenie, dopłaty, przekonywanie Pani przy odprawie, że ten sprzęt zawsze tak lata itd. Wszystko było w normie, do momentu kiedy na odcinku Madryt-Santiago de Chile pilot oznajmił, że musimy się zatrzymać na 3 godziny w Las Palmas na kanarach, bo potrzebują jakiś leków dla chorego na pokładzie…
Prawdopodobnie była to ściema, a powodem były trzęsienia ziemi w Chile. Dotarło to do mnie dopiero w momencie kiedy kapitan samolotu oznajmił, że nie możemy teraz wylądować w Santiago, bo były tam przed chwilą dwa mocne trzęsienia ziemi i lecimy do Mendozy lub Cordoby. Ucieszyło mnie to, bo nie dość, że ominęłabym miejsce trzęsień to prawdopodobnie wylądowałabym bezpośredni w Mendozie gdzie chciałam dotrzeć. Po 10 minutach krążenia w powietrzu okazało się, że trzęsienie się skończyło i lecimy jednak do Santiago…. A tam meeega zamieszanie. Najpierw przetrzymali nas w samolocie jakieś 40 minut, jak już wysiedliśmy okazało się, że budynek odpraw nie działa i skierowali wszystkich do namiotu rozstawionego na płycie lotniska. Wszystkie torby były zrzucone w jedno miejsce, trzeba było odszukać swoją i przepchać się jakoś do Pana na końcu namiotu, który sprawdzał paszporty. Wszystko byłoby całkiem proste gdyby nie to, że byłam sama + 4 torby ważące po 30kg każda.
Długo by jeszcze opowiadać, ale ostatecznie udało mi się wsiąść do opóźnionego samolotu do Mendozy z całym bagażem, gdzie czekał na mnie transfer na miejsce regat…:) Wszystko skończyło się lepiej niż przewidywałam, po tym jak usłyszałam na lotnisku w Chile, że… Niech Panie się tak nie śpieszy i tak pewnie zaraz odwołają wszystkie loty, bo będzie trzęsienie ziemi…hehe.
A miejsce regat….jezioro Potrerillos w Mendozie, pierwsza myśl, hmm to chyba jest koniec Świata:) ale piękne, jezioro w górach, wiatr bardzo zmienny i porywisty, więc będzie ciekawie. Dla mnie to lepiej, będę mogła wykorzystać swoje doświadczenie taktyczne z RSXa. Od trzech dni wieje jakieś 15-20 knt, jest słonko i gorąco.
Po kontuzji ręki, której doznałam jakieś 8 tygodni temu, ręka sprawuję się lepiej niż myślałam. Pływam codziennie i po tak długim unieruchomieniu doceniam jak pięknie jest móc uprawiać sport:) Jedyna słaba strona tego wyjazdu to, to że jak na razie zgłosiło się mało kobiet, mam nadzieję, że do czasu rozpoczęcia zawodów dotrą na ten “koniec świata” wszystkie dziewczyny, które ścigały się w zeszłym roku i nie tylko.
Ze względu na kontuzję postanowiłam startować w Mendozie na starych żaglach, żeby nie rozpraszać uwagi na ustawianie nowego sprzętu. Jednak prosto z Maui, jeden z zawodników Teamu Maui Sails, Gonzalo Costa Hoevel przywiózł mi jeden z nowych żagli TR 6, w rozmiarze 10.00. W kolejnym newsie zdam relację jak działa, bo strasznie się rozpisałam. Wspomnę tylko, że Team Maui Sails odwalił kawał dobrej roboty w zimie. Żagiel TR 6 pracuję wręcz wyśmienicie, jest przyjemny w prowadzeniu i ma duży zakres regulacji po bomie w trakcie żeglowanie, co daje duże możliwości dostosowania pędnika do zmiennych warunków na wodzie. Na pewno zgłoszę go do zawodów.
Marta Hlavaty www.martahlavaty.com

