O co chodzi z tą kładką?
Pomysł był prosty. Połączyć wybrzeże Motławy z Wyspą Ołowianką mostem, który skróci chętnym czas dojścia do Filharmonii. Z tego też powodu zyskała szybko miano "Kładki Peruckiego". Sfinansowania inwestycji w znacznej części podjęła się Elektrociepłownia Wybrzeże (czyli "grzejka" większości gdańskich mieszkań).
Znani żeglarze są za a nawet przeciw?
Wydaje się że zwolennicy budowy kładki na Motławie nie mają innego pomysłu, jak tylko wspierać się kolejnymi nazwiskami znanych żeglarzy, jako popierających projekt.
Tym razem w kolejnym artykule na ten temat z dnia 26 listopada 2009 roku, w "Gazecie Wyborczej" pada nazwisko Romana Paszke. Tekst w portalu internetowym Gazety znajduje się w całości tutaj. Na szczęście został tym razem opatrzony krytycznym komentarzem redakcyjnym tutaj.
Poprzednio pisząc o kładce posłużono się autorytetem Mateusza Kusznierewicza, jako "popierającego" ów kontrowersyjny projekt. Mateusz sprostował, informując, że uważa się co najwyżej za moderatora dyskusji, a nie zwolennika czy przeciwnika.
Informacje na ten temat można było przeczytać w portalu MyZeglarze.pl - tutaj i w portalu zalew wiślany - tutaj o kładce i odpowiedź Mateusza.
Większość środowiska jest kładce przeciwna
Temat kładki, jakby na to nie patrzeć, jest tematem lokalnym, a jeśli kogokolwiek dotyczy w szerszym wymiarze, to przede wszystkim żeglarzy. Trójmiejskie środowiska żeglarskie i różnego rodzaju kluby, stowarzyszenia zgodnym chórem razem z armatorami "białej floty" i statków wycieczkowych protestują przeciwko budowie kładki. Przeprowadziłem w tej sprawie kilkadziesiąt rozmów z żeglarzami i innymi użytkownikami dróg wodnych - jak na przykład armatorami białej floty. Wszyscy są zgodni. Wszyscy są zdecydowanie przeciwni kładce. Oczywiście artykuł GW wysuwa odwrotną tezę - czytamy o "poparciu większości żeglarzy". Co ciekawe, w poprzednim artykule Gazety Wyborczej z 25 września 2009 na ten temat były słowa "fala krytyki przeciwko kładce nie zniechęca miasta do podjęcia decyzji o budowie".
Dlaczego nie kładka?
Bo ruch jachtów i statków w tym miejscu jest bardzo duży, szczególnie po wprowadzeniu przez miasto tanich linii tramwajów wodnych. W dodatku proponowany czas otwarcia kładki przewiduje w ciągu godziny tylko... 20 minut dla pieszych, 20 minut dla ruchu wodnego i 20 minut na operacje zamykania i otwierania. Nie wiadomo co w nocy i co poza sezonem. Znając procedury obowiązujące w innych miejscach na szlaku Gdańsk-Iława można się spodziewać problemów z dotarciem do gdańskiej mariny, przyszłych ograniczeń w godzinach otwarcia dla ruchu wodnego, co z pewnością zniechęci wielu żeglarzy do wpływania tutaj.

Co zamiast kładki?
Prom, przepływający wielokrotnie w ciągu godziny z pewnością przewiezie co najmniej tyle samo, a zapewne więcej osób niż kładka, otwarta - według wstępnych założeń - dla pieszych tylko 20 minut w ciągu godziny. Taka przeprawa promowa funkcjonuje z powodzeniem nieco dalej na Motławie - przy Muzeum Morskim. To rozwiązuje problem, jest wielokrotnie tańsze, nie przeszkadza nikomu.
Kiedyś prawie dokładnie w miejscu planowanej kładki kursował prom linowy. Wydarzyła się tragiczna katastrofa, gdy przepływający statek białej floty zaczepił o linę promu. Utonęło wiele osób, a przeprawę w tym miejscu zlikwidowano. Moze stąd takie obawy przed wariantem "promowym"?
Piotr Salecki

