Kanał powstanie w 2018 roku czyli.. nigdy
Po miesiącach przeciągania, odwlekania, pozorowaniu działań zapadła decyzja. Budowa Kanału Zatoka-Zalew została odłożona do 2017 roku. Tym samym dzisiejsi decydenci pozostawili problematyczną decyzję o rozpoczęciu budowy Kanału posłom, którzy pojawią się przy ulicy Wiejskiej dopiero za dwie kadencje.
Rząd jest za a nawet przeciw
Ponieważ jednak Kanał jest sprawą polityczną, oficjalnie żadnej decyzji o rezygnacji rządu z budowy Kanału nie było. Wiceminister infrastruktury, Anna Wypych-Namiotko oficjalnie stwierdziła, że rząd Donalda Tuska budowę popiera i zamierza ją zrealizować ale po 2018 roku!!! Decyzja ta (oficjalnie spowodowana uwarunkowaniami ekologicznymi) oznacza w politycznym języku praktycznie rezygnację z budowy Kanału.
Przeciwicy i zwolennicy budowy
Pomysł przekopania Mierzei Wiślanej miał zarówno swoich zagorzałych zwolenników jak i przeciwników. Przekopanie Mierzei skróciłoby znacznie trasę statków płynących z Gdańska do Elbląga. Z Gdańska przez Cieśninę Bałtijską to ~70 Mm, przez Przekop ~23 Mm. Odległości liczone do Prawej Główki Wejściowej, czyli Światła Elbląg. Drugim, ważkim argumentem było uniezależnienie portu w Elblągu i w ogóle Polski od upokarzających zgód Rosji na tranzyt, uciążliwych pertraktacji i zawsze możliwego wstrzymania swobody przepływu. Podpisana ostatnio umowa jest najlepszym dowodem na intencje Rosji. Stwarza bowiem stronie rosyjskiej nieograniczone wręcz możliwości zamykania lub ograniczania żeglugi, nakłada na armatorów statków skomplikowane wymagania, w tym zgłaszanie rejsu na kilka tygodni przed terminem.
Zwolennicy widzieli w Elblągu morskie statki. Przeciwnicy udowadniali, że port jest zbyt mały a tor wodny za płytki i duże statki i tak nie wpłyną a małe po odpowiednich regulacjach mogłyby pływać Szkarpawą. Zwolennicy widzieli ogromny ruch jachtów wpływających z morza na Zalew Wiślany. Przeciwnicy udowadniali, że porty Zalewu dla pełnomorskich jachtów w wielu wypadkach są zbyt małe i zbyt płytkie, żegluga poza torami wodnymi grozi utknięciem na mieliźnie (średnia głębokość polskiej części Zalewu – ok. 2 metrów). Pomijam przy tym argumenty ekologów, czy mieszkańców Krynicy Morskiej, obawiających się „odcięcia” ich miasta od świata. I tak obie strony przerzucały się argumentami, a Kanału jak nie było, tak nie ma.
"Pomniczek" poświęcony budowie Kanału na razie będzie jego jedynym wspomnieniem
Tablica zamieszczona na "pomniczku"
Czy porty Trójmiasta to przeszkoda dla Elbląga?
Przeciwnicy mówią o bliskości Gdańska i Gdyni, która uniemożliwia Elblągowi funkcjonowanie jako portowi morskiemu. Było już o analogii do Kanału Augustowskiego, teraz analogia do relacji Elbląga z Królewcem, gdy oba były pod władaniem niemieckim. Elbląg przez długi wieki a nawet przed II Wojną Światową był dużym i znanym i bogatym ortem morskim. W stoczniach Schichaua budowano statki, okręty wojenne i łodzie podwodne. A w XVI-XVII wieku port w Elblągu rywalizował z Gdańskiem. Czy więc Niemcy nie potrafili myśleć i byli strasznie niegospodarni?
Trudne pytania
Oczywiście, wszystkie projekty i plany nie dawały odpowiedzi na wiele istotnych pytań – jaki będzie okres eksploatacji Kanału w ciągu roku. Pytano o żeglugę w trakcie zalodzenie Zalewu i rzeki Elbląg, przypadki złej pogody (konieczne zamknięcie śluzy), głębokość torów wodnych i kwestię ich pogłębiania (tory podejściowe do wszystkich portów ulegają stałym systematycznym spłyceniom). Mówiono o zakręcie rzeki Elbląg w okolicy Nowakowa i moście pontonowym, który w razie podwyższenia poziomu wody nie może być zamykany ani otwierany. Można uznać te pytania za marudzenie malkontentów, ale odpowiedzi na nie zwolenników budowy Kanału nie zawsze były przekonujące.
Przy okazji refleksji może warto również pomyśleć nad poparciem – zamiast krytyki – innych polskich pomysłów i inicjatyw „na wodzie” – jak choćby budowy Kanału Morąskiego?
Z przeciwnika budowy stałem się jej zwolennikiem. Dlaczego?
Do pewnego momentu byłem przeciwnikiem budowy przekopu. Opublikowałem nawet w Jachtingu artykuł na ten temat („Kanał Zatoka-Zalew – dlaczego jestem na nie i co proponuję w zamian”). Uważam, że argumenty przedstawione przeze mnie były zasadne i racjonalne. Wiecie jednak, kto tylko nie zmienia poglądów... I choć moje przekonanie o słuszności argumentów na „nie” się nie zmieniło, uważam jednak, że:
warto wybudować Kanał choćby tylko z poniższych powodów:
- Kanał Zatoka-Zalew w ten czy inny sposób przyczyni się do spopularyzowania okolicznych regionów - zarówno na wodzie jak i na lądzie. Będzie to swoista „wizytówka” i znak rozpoznawczy.
- Przy mizerii rozwoju dróg wodnych będzie to tak czy inaczej nowa droga wodna (o wybudowaniu na Mazurach alternatywnej drogi ze Śniardw na Niegocin pisze się i mówi ponad 30 lat i nic z tego nie wynika).
- Zlikwidowanie oporów i utrudnień Rosji w żegludze przez Cieśninę Bałtijską. Tutaj przez analogię przypomnę Budowę Kanału Augustowskiego. Głównym powodem była wojna celna z Niemcami – zaporowe cła na Wiśle uniemożliwiające transport towarów do Gdańska. Tymczasem jeszcze w trakcie budowy nastąpił koniec wojny celnej z Niemcami i obniżka ceł. A Kanał Augustowski pozostał mało znaczącą drogą wodną. Ale chyba dobrze, że został zbudowany, prawda? Dzisiaj stanowi jedną z głównych atrakcji Pojezierza Augustowskiego.
I tylko tyle albo aż tyle.
Te powody skłaniają mnie do przejścia do grona zwolenników budowy Kanału, jednocześnie irytuje mnie ich hurraoptymizm. Wiele argumentów, jakimi się posługują, nie znajduje żadnego oparcia w jakichkolwiek badaniach (na przykład przekonanie o natychmiastowym uruchomieniu rejsów białej floty z Krynicy na Hel czy do Gdańska, masowym napływie jachtów morskich itp.). Przeciwnicy również nie są lepsi – wymawiają ciągle koszty budowy („dlaczego Kanał ma powstać z moich podatków?”), choć dla Polski to raptem dwa F-16 i to nie całe! a Polska planuje cały szereg inwestycji hydrotechnicznych. Przy takich inwestycjach kwestie finansowe to moim zdaniem sprawa drugorzędna.
Rządowe przeciąganie decyzji
Osobną kwestią jest sama sprawa decyzji wokół kanału podejmowanych przez obecny rząd. Przy jednoznacznym poparciu rządu PIS dla budowy, rząd PO początkowo popierał projekt, jednocześnie nie podejmując żadnych działań. Należy także wspomnieć iż w sprawę Kanału Zatoka-Zalew i późniejszej eksploatacji portu w Elblągu i drogi wodnej na Bałtyk, zaangażowała się mocno strona ukraińska a ostatnio także i białoruska. Zamysłem był transport towarów ukraińskich do Elbląga i dalej przez Bałtyk do krajów trzecich statkami morskimi, natomiast do Rosji drogą zalewową – barkami i statkami śródlądowymi. Ta opcja upadła a państwa te kierują teraz swoje zainteresowanie ku portom Gdańska i Gdyni.
Pomysł przekopania Mierzei
Pomysł przekopania Mierzei nie jest nowy, myślano o tym od dawna. Po wojnie, ze względów politycznych nie było to oczywiście możliwe. Rozważano nawet prawie całkowite spolderyzowanie Zalewu aż do Tolkmicka i Krynicy, co miało być m.in. środkiem zapobiegającym powodziom). Wreszcie, za rządów PIS-u projekt nabrał realnych kształtów. Do końca nie wiadomo, na ile było to elementem antyrosyjskiej gry politycznej, na ile - rzeczywistym zamiarem.
Na starych mapach można zobaczyć, iż Mierzeja była poprzecinana kanałami i to nie tylko w jednym miejscu. Tak więc budowa nie byłaby „gwałtem” na naturze tylko przywróceniem naturalnej konfiguracji kiedyś istniejącego połączenia.
Jak miał wyglądać Kanał?
Od strony Zatoki kierownice, awanport, wreszcie kanał o długości ok. 1,3 km, szerokości 40 metrów (na poziomie wody) i głębokości 6 metrów. Następnie śluza o długości 180 metrów i szerokości 24 metry. Przy śluzie most do ruchu wysokowodny, obrotowy lub zwodzony. Rozpatrywano opcję tunelu. Od strony Zalewu przystanie w osłonie sztucznych wysp (uzyskanych z refulatu podczas kopania kanału). No i tor wodny do rzeki Elbląg.
Tymczasem projekt budowy Kanału Zatoka-Zalew odłożono w czasie do 2018 roku, czyli... na zawsze.
Piotr Salecki

