Historia s/y „Bonawentury" jest długa i intrygująca. Długa, ponieważ jest to jedna z najstarszych jednostek pływających pod biało-czerwoną banderą. Intrygująca ze względu na postaci i role jakie przybierała, nim ostatecznie stała się pięknym żaglowcem o rzadko spotykanym osprzęcie żaglowym typu żebrowego, zwanym popularnie „Va Marie" (od nazwy jachtu, na którym po raz pierwszy takie rozwiązanie zastosowano), czyli keczem sztakslowym.
Projekt jednostki wykonano jeszcze w czasach okupacji, w warunkach konspiracyjnych, wg którego w gdańskiej Stoczni Północnej w 1948 r. wybudowano drewniany kuter rybacki typu MIR-20a. Przez lata statek nosił różne nazwy: ARKA 16 - GDY 137, WŁA-59.
Od momentu budowy do 1967 r. pełnił rolę kutra rybackiego na Bałtyku. Następnie został wycofany z pracy na morzu i przez kolejne lata stacjonował jako holownik we Władysławowie.
Ostatecznie kadłub emerytowanego kutra został w 1973 r. przetransportowany barką do Warszawy, gdzie rozpoczęto przebudowę i częściowy demontaż. Właścicielem jego był wówczas młody kpt. Krzysztof Bussold. Człowiek o niebywałym zapale i miłości do żagli. Jego wielkie plany rejsów morskich były niwelowane przez ówczesne władze niejednokrotnie uniemożliwiające młodemu żeglarzowi opuszczenie kraju. Dylematy studenta architektury, Krzysztofa Bussolda nie potrafiącego pogodzić się z realiami epoki wczesnego Gierka zmuszały go do poszukiwania swoistej „wyspy" pozwalającej oderwać się od morza kłamstw i obłudy. Odpowiedzią na jego poszukiwania stał się drewniany żaglowiec o optymistycznej nazwie „Bonawentura" (dobra przyszłość, wyprawa, droga, los). Idea niespotykanie ambitna i trudna, którą mimo to udało się zarazić wielu pozytywnych ludzi (Adam Jaser, Edward Stachura i wielu, wielu innych).
W 1975 r. dokonano szczegółowej ekspertyzy kadłuba „Władka" (tak wtajemniczeni nazywali Bonawenturę). Następnie odbudowa postępowała etapami.
W 1986 r. jacht został zwodowany, budowa trwała dalej z długimi przerwami, połączonymi z dewastacją jednostki przez złodziei i wandali.
W 1991 r. jacht został przeholowany do Gdyni, a rok później zamontowano takielunek oraz drzewce i przeprowadzono pierwsze próby morskie w ruchu z wynikiem pozytywnym. Następnym etapem były próby stateczności przeprowadzone metodą klasyczną, zaaprobowane przez PRS.
Na przełomie 1993/1994 dokonano na jachcie ostatecznych prac i tym samym zakończono jeden z najdłuższych nadzorów nad przebudową i budową, bo trwający łącznie dwadzieścia jeden lat.
Historia przebudowy wysłużonego kutra rybackiego na piękny żaglowiec jest doskonałym przykładem samozaparcia, uporu oraz wyrzeczeń dla realizacji młodzieńczych marzeń.
Według zamiarów armatora, s/y „Bonawentura" miał być niekonwencjonalną szkołą resocjalizacji dla wychowanków sierocińców i podopiecznych kuratorów społecznych. Takie doświadczenie otwierałoby psychicznie w innych dziedzinach życia, byłoby formą normalnego startu życiowego. Nieprzypadkowo zatem jednym z pierwszych rejsów zorganizowanych na żaglowcu był „Rejs młodych".
Ten przerobiony kuter rybacki, który dzisiaj wygląda jak mały galeon szybko stał się ulubionym miejscem spotkań trójmiejskich artystów. Na pokładzie organizowano spotkania z gdańskimi pisarzami m.in. Krystyną Lars, Bolesławem Facem, Aleksandrem Jurewiczem. W działania na rzecz propagowania s/y „Bonawentury", jako atrakcji kulturalnej i turystycznej Miasta Gdańska był zaangażowany polski powieściopisarz, krytyk literacki, eseista, historyk literatury i grafik Stefan Chwin. Pokład żaglowca gościł wiele znamienitych postaci świata kultury, sztuki i polityki. W rejsie po Motławie brał udział polski noblista Czesław Miłosz.
Jednym z planów wykorzystania s/y „Bonawentury" było zorganizowanie małej estrady na pokładzie oraz aranżacja swoistego salonu na wodzie. Życie kulturalne na pokładzie kwitło. Pod koniec lat 90-tych s/y „Bonawentura" wypłynął w kilka rejsów po akwenie Morza Bałtyckiego, część czasu spędził również w starym porcie Marina Gdańsk wtapiając się w krajobraz Gdańskiej starówki.
W 2010 r. Barbara i Daniel Zalewscy, prowadzący Biuro Żeglarskie „Błękitny Piotruś" (www.blekitnypiotrus.pl) zakupili żywą historię polskiego żeglarstwa - żaglowiec s/y „Bonawenturę". Niestety materiał (drewno dębowe), z jakiego został wykonany, jest bardzo wymagającym tworzywem i potrzebuje ciągłej pielęgnacji, troski i sporych nakładów finansowych. Upływ czasu można było zauważyć na pokładzie żaglowca, dlatego też nowi armatorzy, jako pierwszy cel, postawili sobie gruntowne odnowienie i przywrócenie dawnej świetności żaglowcowi. Chcą, by dalej służył kolejnym pokoleniom młodych adeptów żeglarstwa, by był miejscem spotkań „otwartych umysłów" oraz, by w końcu odbył swój wymarzony przez wcześniejszego armatora kapitana Krzysztofa Bussolda, rejs na wyspy Hulla-Gulla. Od maja zeszłego roku trwał poważny remont, w czasie którego wymieniono całą pawęż i sporą część dębowego poszycia kadłuba, zdecydowano się także na wymianę sosnowego pokładu na drewno egzotyczne. Zabudowa pokładu zyskała na praktyczności z zachowaniem tradycyjnego designu. Wnętrze zostało kompleksowo przebudowane dostosowując je do potrzeb 14 osobowej załogi. Nowi armatorzy, stawiają przed s/y „Bonawenturą" nowe zadania, chcą by pływał po nowych akwenach. Stąd zdecydowano się gruntownie i kompleksowo, od podstaw wyposażyć żaglowiec, tak aby spełniając wszelkie wymogi bezpieczeństwa, mógł uprawiać żeglugę bez jakichkolwiek ograniczeń akwenowych. Harmonijnie połączono tradycję z nowoczesnością doposażając go w środki ratunkowe i sygnalizacyjne, całkowicie wymieniając wyposażenie nawigacyjne i łącznościowo-radiowe. Postanowiono zachować tradycyjny charakter żaglowca jednocześnie akcent stawiając na bezpieczeństwo, nowoczesność wyposażenia i komfort załogi. Tym samym s/y „Bonawentura" stał się żaglowcem bezpiecznym, wygodnym, nowoczesnym z tradycyjnymi naglami i drewnianymi blokami linowymi. Po kompleksowym, ponad rocznym remoncie będzie miał swoją premierę podczas gdańskiego Balic Sail. Realizując zamiar właścicieli, pokład żaglowca jest otwarty dla każdego, kto pragnie przeżyć prawdziwą morską przygodę na tradycyjnym oldtimerze. Tego lata jego trasy będą wieść szlakiem bałtyckich imprez żeglarskich. Nie zabraknie więc s/y „Bonawentury" na Baltic Sail w Świnoujściu, w Visby podczas Tygodnia Średniowiecza, Kłajpedzie czy Turku na Kulturowych Tall Ships. Po wakacjach armatorzy również zapraszają na rejsy po wodach pływowych, w trakcie których będzie można odbyć staż konieczny do uzyskania wyższych stopni żeglarskich. Tradycyjny żaglowiec, jakim jest s/y „Bonawentura" wyobraża umiłowanie wolności, dlatego opuści rodzimy Bałtyk, by zimę spędzić na ciepłych wodach Wysp Kanaryjskich, gdzie będzie pływał do kwietnia 2012 r. W planach armatorów są także ciepłe rejony Morza Śródziemnego, rejsy i udział w bałtyckich spotkaniach żaglowców oraz wyprawy na zimne wody Arktyki. Właściciele biura żeglarskiego „Błękitny Piotruś" zapraszają na pokład s/y „Bonawentury" każdego, kto pod jego żaglami chce ziścić odwieczną tęsknotę zobaczenia, co kryje się za widnokręgiem. Rejsy na oldtimerze to okazja do złapania oddechu od galopującej codzienności, chwil zadumy i refleksji nad tym co za mną, a co jeszcze przede mną. To także czas na przemyślenia, że nie tylko kiedyś żaglowce były z drewna, a żeglarze ze stali. Armatorzy wierzą, że morze bez względu na czasy wyrabia w każdym hart ducha, kształtuje charakter, uczy pokory, współpracy i życiowej mądrości. Dołączcie więc do załogi s/y „Bonawentury"!
Materiał przygotowany przez armatora.

