Imprezy:
Wyszukiwarka:
Autor
Wypowiedź
Przybliżając sylwetki znanych polskich olimpijczyków, chcemy, aby stały się one inspiracją dla młodych żeglarzy. Wyrażamy również nadzieję, że materiał, który będziemy tu prezentować może pomóc związkom sportowym, organizacjom, trenerom, menadżerom w ich codziennych zmaganiach na niwie sportu.
Ten cel przyświęca nam, mając na uwadze rozpoczętą realizację programu z cyklu "Spotkania Czwartkowe - Porozmawiajmy o Sporcie ...". Jest to nowatorska formuła comiesięcznych nieformalnych spotkań z olimpijczykami, medalistami olimpijskimi, znanymi ludźmi sportu podczas których Mistrzowie będą dzielić się swoim doświadczeniem i przemyśleniami na wybrany, interesujący temat, będący myślą przewodnią w danym miesiącu. Korzystamy z gościnności Centrum Olimpijskiego i mieszczącego się tam Klubu Olimpijczyka oraz Restauracji Moonsfera, a także z doświadczenia w prowadzeniu podobnych spotkań znanych dziennikarzy sportowych.
Naszych dyskusji słucha zaproszona młodzież ze szkół i klubów sportowych, a dzięki radiowej Jedynce, szersza publiczność.
Ten cel przyświęca nam, mając na uwadze rozpoczętą realizację programu z cyklu "Spotkania Czwartkowe - Porozmawiajmy o Sporcie ...". Jest to nowatorska formuła comiesięcznych nieformalnych spotkań z olimpijczykami, medalistami olimpijskimi, znanymi ludźmi sportu podczas których Mistrzowie będą dzielić się swoim doświadczeniem i przemyśleniami na wybrany, interesujący temat, będący myślą przewodnią w danym miesiącu. Korzystamy z gościnności Centrum Olimpijskiego i mieszczącego się tam Klubu Olimpijczyka oraz Restauracji Moonsfera, a także z doświadczenia w prowadzeniu podobnych spotkań znanych dziennikarzy sportowych.
Naszych dyskusji słucha zaproszona młodzież ze szkół i klubów sportowych, a dzięki radiowej Jedynce, szersza publiczność.
PIERWSZE SPOTKANIE 27.03.2008
Olimpijczycy wierzą w młodych
27 marca, w Klubie Olimpijczyka, w siedzibie PKOL, odbyło się pierwsze spotkanie z cyklu „Obiadów Czwartkowych – Porozmawiajmy o Sporcie ...”, których gospodarzem jest Fundacja NAVIGARE Mateusza Kusznierewicza. Zaproszenie przyjął Jacek Wszoła, Andrzej Supron i Kajetan Broniewski.
Do spotkania dołączył także Mateusz Kusznierewicz, a moderatorami byli Sławomir J. Chodor, prezes Fundacji NAVIGARE, Cezary Gurjew, dziennikarz Polskiego Radia Jedynka oraz Roman Brzozowski z Przeglądu Sportowego. Nie zabrakło także młodych ludzi, uczniów Szkoły Mistrzostwa Sportowego w Warszawie.
Po co się spotykamy?
Na wstępie Sławek J. Chodor przedstawił ideę spotkań mających wnieść nowe pomysły do rozwoju sportu w Polsce, przeżywającego obecnie nie najlepszy okres w historii. Spotkania mają także pomóc takim organizacjom, jak NAVIGARE, której celem jest wspieranie, zarówno finansowe, jak i merytoryczne, młodych, utalentowanych żeglarzy. „Obiady Czwartkowe” odbywać się będą w każdy ostatni czwartek miesiąca. Ostatnie zostanie zorganizowane we wrześniu, już po Igrzyskach Olimpijskich w Pekinie, i będzie swego rodzaju podsumowaniem zarówno cyklu, jak tej i największej sportowej imprezy.
Goście spotkania zgodzili się, że dyskusja o polskim sporcie jest potrzebna, że warto podzielić się swoimi przemyśleniami i pomysłami na temat dróg rozwoju sportu.
Co wtedy przeżywaliście?
Na początek – niespodzianka. Dziennikarze Polskiego Radia Jedynki przypomnieli archiwalne nagrania z chwil, które dokumentują zdobycie olimpijskich medali gości spotkania. Goście, słuchając ich, nie kryli uśmiechu. - Jesteśmy szczęściarzami, że mamy co wspominać – powiedział Andrzej Supron po nagraniu – Te chwile, kiedy staje się na podium i słyszy Mazurka Dąbrowskiego, są najpiękniejsze. Niezapomniane. Zazdroszczę Wam, młodym – mówił Supron do młodzieży – że to dopiero przed Wami.
Kajetan Broniewski podkreślał, jak ważny jest sam udział w Igrzyskach Olimpijskich. - To przecież jedyny moment, kiedy polscy sportowcy są w jednej ekipie i wspólnie przeżywają te wielkie sportowe emocje. Podczas innych zawodów zwykle się mijamy. Tylko na Olimpiadzie jesteśmy razem.
Gdzie te medale?
Po wspomnieniach przyszedł czas na poważną dyskusję. Odpowiedź na pytanie, dlaczego kiedyś zdobywaliśmy tak wiele medali, a dzisiaj nie, okazało się niełatwe. - To jest trudne pytanie, a jeszcze trudniejsza na nie odpowiedź. Ja myślę, że my mieliśmy większą motywację, niż dziś mają młodzi sportowcy – przekonuje Andrzej Supron. - Kiedyś mieliśmy sportowców, a nie mieliśmy boisk. Teraz mamy boiska, ale gorzej jest ze sportowcami. W ogóle całe społeczeństwo było bardziej zaangażowane i w sport, i w nasze zwycięstwa. Dziś młodych odciągają od niego komputery, gry, dyskoteki i – co najgorsze – używki. Zapominamy tymczasem, że sport wnosi w życie młodych ludzi wiele wartości – buduje charakter, pozytywnie motywuje. Dlatego widzę tu zadanie dla rodziców, którzy powinni wykształcić w dzieciach potrzebę ruchu.
Jacek Wszoła jest z kolei bardzo zaniepokojony poziomem polskiej lekkoatletyki. - Trudno patrzeć optymistycznie w przyszłość, kiedy się wie, że za moich czasów w samej Warszawie było 16 sekcji lekkoatletycznych, a dziś – zaledwie cztery! Ograniczenie ilości dzieci uprawiających te dyscypliny, nie może nie mieć wpływu na osiągnięcia polskich sportowców.
Mateusz Kusznierewicz przypomniał swoją drogę do medali – Miałem 6 lat, kiedy rodzice posłali mnie do Pałacu Kultury na lekcje gimnastyki. Mnie się ona szybko znudziła, ale oni motywowali mnie do próbowania kolejnych rzeczy. I tak przeszedłem m.in. przez sekcję lekkoatletyczną, pływania, skoków do wody, a nawet gokartdów. Bakcyla żeglarstwa złapałem mając 9 lat na obozie sportowym. A lekcja z tego płynie taka, że rolą rodziców jest motywować dzieci do próbowania wielu rzeczy, szukania swojej drogi, zachęcania do rozwoju. To rodzice powinni pomagać dzieciom spełniać marzenia. Sami na początku nie damy przecież rady.
A może warto mieć idola?
Cezary Gurjew z Polskiego Radia zaproponował dyskusję o roli autorytetów na drodze do sportowej kariery. Olimpijczycy chętnie podchwycili ten temat.
Dla Jacka Wszoły autorytetem towarzyszącym mu od początku sportowej drogi był wybitny skoczek wzwyż, Walery Brumel. - Byłem w niego zapatrzony. 5 razy bił rekord świata. Jego postawa imponowała mi. Śledziłem też heroiczną walkę Brumela, kiedy po wypadku motocyklowym i odniesionych w nim ran, starał się wrócić do sportu. Wielka postać. To on prowadził mnie przez życie i był moim motorem. Podczas igrzysk w Montrealu, w 1976 roku, odebrałem mu rekord. Odebrałem mu to, co było dla niego najcenniejsze.
Według Andrzeja Suprona rola autorytetu jest nieoceniona. Podkreślał on, że ktoś taki jak Adam Małysz, wielki obecnie idol, potrafił dźwignąć całą dyscyplinę sportową, która stała się jedną z najpopularniejszych w Polsce.
Kajetan Broniewski opowiedział zabawne historie związane ze swoimi idolami. - Dla mnie autorytetami byli zawsze sportowcy, którzy doprowadzali swoje umiejętności do perfekcji. Jednym z nich był Andrzej Grubba. Kiedyś miałem okazję go poznać i zaproponować mu partię gry w tenisa stołowego. A muszę przyznać, że grałem nie najgorzej. Grubba długo kazał się namawiać i w końcu przyjął wyzwanie, ale na spotkanie przyszedł z... deską do krojenia chleba zamiast rakietki! Wygrał ze mną 18:0. A druga taka historia wiąże się ze Zbigniewem Bońkiem. Byliśmy wtedy na obozie sportowym w Wałczu. Zaproponowałem Bońkowi mecz. Piłkarz zgodził się i poprosił, żebym, przyprowadził grupkę zawodników. Przyszliśmy we czterech. Boniek był sam. No to jak będziemy grać, zapytałem. No jak to jak – ja sam na was czterech odpowiedział. To musiało wyglądać przezabawnie, kiedy czterech dorosłych, wysportowanych facetów bezskutecznie próbowało odebrać piłkę jednemu przeciwnikowi.
Sport jako droga życiowa?
Na koniec uczestnicy spotkania podjęli ważny temat, który został zainicjowany przez Alicję Gutowską z Przegladu Sportowego, jakim jest traktowanie sportu jako zawodu, sposobu na życie, jako biznesu. Najlepiej podsumował tę część dyskusji Jacek Wszoła. - Według mnie nie ma nic piękniejszego, jak połączyć wielką pasję z zarabianiem pieniędzy. Robić to, co się kocha i połączyć to z sukcesem sportowym. Właśnie coś takiego może gwarantować sukcesy i medale najpierw na Mistrzostwach Polski, potem Europy i Świata, a na końcu – na Igrzyskach Olimpijskich. Namawiam was, młodzi ludzie, do wybrania właśnie takiej drogi.
Te słowa to niewątpliwie bardzo pozytywne zakończenie pierwszego spotkania olimpijczyków, gdyż daje nadzieję, że takie fundacje, jak NAVIGARE Mateusza Kusznierewicza mają rację bytu i są autentyczną szansą na wybicie się zdeterminowanych, mających wsparcie dorosłych, wzorujących się na idolach młodych sportowców.
Olimpijczycy wierzą w młodych
27 marca, w Klubie Olimpijczyka, w siedzibie PKOL, odbyło się pierwsze spotkanie z cyklu „Obiadów Czwartkowych – Porozmawiajmy o Sporcie ...”, których gospodarzem jest Fundacja NAVIGARE Mateusza Kusznierewicza. Zaproszenie przyjął Jacek Wszoła, Andrzej Supron i Kajetan Broniewski.
Do spotkania dołączył także Mateusz Kusznierewicz, a moderatorami byli Sławomir J. Chodor, prezes Fundacji NAVIGARE, Cezary Gurjew, dziennikarz Polskiego Radia Jedynka oraz Roman Brzozowski z Przeglądu Sportowego. Nie zabrakło także młodych ludzi, uczniów Szkoły Mistrzostwa Sportowego w Warszawie.
Po co się spotykamy?
Na wstępie Sławek J. Chodor przedstawił ideę spotkań mających wnieść nowe pomysły do rozwoju sportu w Polsce, przeżywającego obecnie nie najlepszy okres w historii. Spotkania mają także pomóc takim organizacjom, jak NAVIGARE, której celem jest wspieranie, zarówno finansowe, jak i merytoryczne, młodych, utalentowanych żeglarzy. „Obiady Czwartkowe” odbywać się będą w każdy ostatni czwartek miesiąca. Ostatnie zostanie zorganizowane we wrześniu, już po Igrzyskach Olimpijskich w Pekinie, i będzie swego rodzaju podsumowaniem zarówno cyklu, jak tej i największej sportowej imprezy.
Goście spotkania zgodzili się, że dyskusja o polskim sporcie jest potrzebna, że warto podzielić się swoimi przemyśleniami i pomysłami na temat dróg rozwoju sportu.
Co wtedy przeżywaliście?
Na początek – niespodzianka. Dziennikarze Polskiego Radia Jedynki przypomnieli archiwalne nagrania z chwil, które dokumentują zdobycie olimpijskich medali gości spotkania. Goście, słuchając ich, nie kryli uśmiechu. - Jesteśmy szczęściarzami, że mamy co wspominać – powiedział Andrzej Supron po nagraniu – Te chwile, kiedy staje się na podium i słyszy Mazurka Dąbrowskiego, są najpiękniejsze. Niezapomniane. Zazdroszczę Wam, młodym – mówił Supron do młodzieży – że to dopiero przed Wami.
Kajetan Broniewski podkreślał, jak ważny jest sam udział w Igrzyskach Olimpijskich. - To przecież jedyny moment, kiedy polscy sportowcy są w jednej ekipie i wspólnie przeżywają te wielkie sportowe emocje. Podczas innych zawodów zwykle się mijamy. Tylko na Olimpiadzie jesteśmy razem.
Gdzie te medale?
Po wspomnieniach przyszedł czas na poważną dyskusję. Odpowiedź na pytanie, dlaczego kiedyś zdobywaliśmy tak wiele medali, a dzisiaj nie, okazało się niełatwe. - To jest trudne pytanie, a jeszcze trudniejsza na nie odpowiedź. Ja myślę, że my mieliśmy większą motywację, niż dziś mają młodzi sportowcy – przekonuje Andrzej Supron. - Kiedyś mieliśmy sportowców, a nie mieliśmy boisk. Teraz mamy boiska, ale gorzej jest ze sportowcami. W ogóle całe społeczeństwo było bardziej zaangażowane i w sport, i w nasze zwycięstwa. Dziś młodych odciągają od niego komputery, gry, dyskoteki i – co najgorsze – używki. Zapominamy tymczasem, że sport wnosi w życie młodych ludzi wiele wartości – buduje charakter, pozytywnie motywuje. Dlatego widzę tu zadanie dla rodziców, którzy powinni wykształcić w dzieciach potrzebę ruchu.
Jacek Wszoła jest z kolei bardzo zaniepokojony poziomem polskiej lekkoatletyki. - Trudno patrzeć optymistycznie w przyszłość, kiedy się wie, że za moich czasów w samej Warszawie było 16 sekcji lekkoatletycznych, a dziś – zaledwie cztery! Ograniczenie ilości dzieci uprawiających te dyscypliny, nie może nie mieć wpływu na osiągnięcia polskich sportowców.
Mateusz Kusznierewicz przypomniał swoją drogę do medali – Miałem 6 lat, kiedy rodzice posłali mnie do Pałacu Kultury na lekcje gimnastyki. Mnie się ona szybko znudziła, ale oni motywowali mnie do próbowania kolejnych rzeczy. I tak przeszedłem m.in. przez sekcję lekkoatletyczną, pływania, skoków do wody, a nawet gokartdów. Bakcyla żeglarstwa złapałem mając 9 lat na obozie sportowym. A lekcja z tego płynie taka, że rolą rodziców jest motywować dzieci do próbowania wielu rzeczy, szukania swojej drogi, zachęcania do rozwoju. To rodzice powinni pomagać dzieciom spełniać marzenia. Sami na początku nie damy przecież rady.
A może warto mieć idola?
Cezary Gurjew z Polskiego Radia zaproponował dyskusję o roli autorytetów na drodze do sportowej kariery. Olimpijczycy chętnie podchwycili ten temat.
Dla Jacka Wszoły autorytetem towarzyszącym mu od początku sportowej drogi był wybitny skoczek wzwyż, Walery Brumel. - Byłem w niego zapatrzony. 5 razy bił rekord świata. Jego postawa imponowała mi. Śledziłem też heroiczną walkę Brumela, kiedy po wypadku motocyklowym i odniesionych w nim ran, starał się wrócić do sportu. Wielka postać. To on prowadził mnie przez życie i był moim motorem. Podczas igrzysk w Montrealu, w 1976 roku, odebrałem mu rekord. Odebrałem mu to, co było dla niego najcenniejsze.
Według Andrzeja Suprona rola autorytetu jest nieoceniona. Podkreślał on, że ktoś taki jak Adam Małysz, wielki obecnie idol, potrafił dźwignąć całą dyscyplinę sportową, która stała się jedną z najpopularniejszych w Polsce.
Kajetan Broniewski opowiedział zabawne historie związane ze swoimi idolami. - Dla mnie autorytetami byli zawsze sportowcy, którzy doprowadzali swoje umiejętności do perfekcji. Jednym z nich był Andrzej Grubba. Kiedyś miałem okazję go poznać i zaproponować mu partię gry w tenisa stołowego. A muszę przyznać, że grałem nie najgorzej. Grubba długo kazał się namawiać i w końcu przyjął wyzwanie, ale na spotkanie przyszedł z... deską do krojenia chleba zamiast rakietki! Wygrał ze mną 18:0. A druga taka historia wiąże się ze Zbigniewem Bońkiem. Byliśmy wtedy na obozie sportowym w Wałczu. Zaproponowałem Bońkowi mecz. Piłkarz zgodził się i poprosił, żebym, przyprowadził grupkę zawodników. Przyszliśmy we czterech. Boniek był sam. No to jak będziemy grać, zapytałem. No jak to jak – ja sam na was czterech odpowiedział. To musiało wyglądać przezabawnie, kiedy czterech dorosłych, wysportowanych facetów bezskutecznie próbowało odebrać piłkę jednemu przeciwnikowi.
Sport jako droga życiowa?
Na koniec uczestnicy spotkania podjęli ważny temat, który został zainicjowany przez Alicję Gutowską z Przegladu Sportowego, jakim jest traktowanie sportu jako zawodu, sposobu na życie, jako biznesu. Najlepiej podsumował tę część dyskusji Jacek Wszoła. - Według mnie nie ma nic piękniejszego, jak połączyć wielką pasję z zarabianiem pieniędzy. Robić to, co się kocha i połączyć to z sukcesem sportowym. Właśnie coś takiego może gwarantować sukcesy i medale najpierw na Mistrzostwach Polski, potem Europy i Świata, a na końcu – na Igrzyskach Olimpijskich. Namawiam was, młodzi ludzie, do wybrania właśnie takiej drogi.
Te słowa to niewątpliwie bardzo pozytywne zakończenie pierwszego spotkania olimpijczyków, gdyż daje nadzieję, że takie fundacje, jak NAVIGARE Mateusza Kusznierewicza mają rację bytu i są autentyczną szansą na wybicie się zdeterminowanych, mających wsparcie dorosłych, wzorujących się na idolach młodych sportowców.
