Imprezy:
Wyszukiwarka:
Autor
Wypowiedź
Napiszcie, jakie macie zdanie na temat kultury na polskich (i nie tylko) akwenach. Gdzie jest najsympatyczniej, a gdzie szerzy się buractwo godne potępienia? Ciekawym wrażeń.
aj, zeby to od akwenu zależało...
Kultura - hmm... szerokie pojęcie, jeśli mówimyo kulturze osobistej, to rozszerzyłbym temat o zachowanie okołowodne (imprezy, mariny, toalety...)
Myślę, że można to podciągnąć.
Moja historyjka z czasów ostatniich ;)
Płyniemy sobie prze Kulę, odbijamy do kei po lewej a z naprzeciwka popiarduje sobie facet koło 60 na małej wędkarskiej i drze się i pięścią wygraża że "ruch jest prawostronny!" co z tego, że minął nas z niewłaściwej... ;)
A to, co uwielbiam, co rzadko, ale jednak obsewuje się na Mazurach... Stoi grot, łopocze fok i pierdzi katarynka. mniami. W takich momentach czuję się lepszy po prostu...
Kultura żeglarska to przecież nie tylko ustępowanie prawym ostrym, to też zbieranie odbijaczy z burty po odcumowaniu. Nawet jeśli to tylko pływanie rekreacyjne.
Moja historyjka z czasów ostatniich ;)
Płyniemy sobie prze Kulę, odbijamy do kei po lewej a z naprzeciwka popiarduje sobie facet koło 60 na małej wędkarskiej i drze się i pięścią wygraża że "ruch jest prawostronny!" co z tego, że minął nas z niewłaściwej... ;)
A to, co uwielbiam, co rzadko, ale jednak obsewuje się na Mazurach... Stoi grot, łopocze fok i pierdzi katarynka. mniami. W takich momentach czuję się lepszy po prostu...
Kultura żeglarska to przecież nie tylko ustępowanie prawym ostrym, to też zbieranie odbijaczy z burty po odcumowaniu. Nawet jeśli to tylko pływanie rekreacyjne.
fakt, aczkolwiek ostatnio na GoldenLine mieliśmy "przygodę" z kulturą jednego z kolegów żeglarzy - temat dotyczył "dzwoniących" fałów na mazurach - nie podoba się to chyba nikomu (dbanie o narząd słuchu), jest nieestetyczne itd. Ale generalnie jest to wynikiem niechlujstwa/niedouczenia załóg. Kolega żeglarz podpierając to z jednej burty etykietą żeglarską, z drugiej swoim autorytetem (gdyż on wielkim żeglarzem jest) zaczął objeżdżac wszystkich myślących inaczej... Na co my nie pozostaliśmy dłużni i odbiliśmy piłkę na zasadzie, że choćby był Cookiem i Nelsonem wcielonym, nie ma prawa narzucać innym swojej wizji żeglarstwa. Cudo, dawno tak się nie ubawiłem - poziom urażenia jego dumy żeglarskiej sięgnął zenitu - wyniósł się z forum.
Ale, ale, może zacznijmy od tegoż: co to jest ta kultura żeglarska (a może kultura żeglowania, bo do kultury zeglarskiej zaliczyłbym np. szantowanie, modę...):
- znajomość reguł poruszania sie po wodzie (tak, tak... przepisy)
- znajomość podstawowych zasad etykiety i zwyczajów (żeby nie wyjść na ostatniego gbura)
- znajomośc zasad postępowania w sytuacji niestandardowej (jak ktoś ma MOB-a, co robimy? a co, jak nam ktoś wypadnie?)
- dbałość o akwen i jego okolice (śmieci, saperka, itd.)
- kultura osobista (szacunek do innych poruszających sie po wodzie, pokora wobec własnych umiejętności i działań)
Chcecie coś dodać?
- znajomość reguł poruszania sie po wodzie (tak, tak... przepisy)
- znajomość podstawowych zasad etykiety i zwyczajów (żeby nie wyjść na ostatniego gbura)
- znajomośc zasad postępowania w sytuacji niestandardowej (jak ktoś ma MOB-a, co robimy? a co, jak nam ktoś wypadnie?)
- dbałość o akwen i jego okolice (śmieci, saperka, itd.)
- kultura osobista (szacunek do innych poruszających sie po wodzie, pokora wobec własnych umiejętności i działań)
Chcecie coś dodać?
zapomniałbym o ważnej rzeczy:
- umiejętność współpracy w załodze i (sternik) dowodzenie załogą
- umiejętność współpracy w załodze i (sternik) dowodzenie załogą
Ja bym jeszcze dodała (choć można by to pewnie podciągnąć pod kulturę osobistą) taką czystą, bezinteresowną życzliwość żeglarską. Na wodzie, tak jak na górskich szlakach, każdy napotkany człowiek był przyjacielem, a już na pewno przyjazną duszą. Każdy się miło uśmiechnął, przywitał, pogadał, powiedział co czycha za zakrętem i na co uważać, a gdy trzeba było to pomógł i wcale nie trzeba było o to prosić. A teraz coraz częściej niestety inny napotkany ludź jest tylko potencjalnym zajmowaczem fajnego miejsca w porcie/bindudze a zamiast pomocy czy dobrej rady doczekać się można tylko złośliwych komentarzy znad puszki piwa.
Ale - nie wiem czy macie podobne obserwacje - na morzu na szczęście jeszcze aż tak się ludziki nie popsuły. :)
Ale - nie wiem czy macie podobne obserwacje - na morzu na szczęście jeszcze aż tak się ludziki nie popsuły. :)
ano - kultura osobista + szacunek dla innych...
- dopisuję jeszcze "pozytywne nastawienie" do integracji żeglarzy
- niechlubny przykład charakterystyczny dla Mazur - pojawiający się o 22.02 "znikąd" "życzliwy żeglarz" (opcjonalnie z bosmanem) informujący o naruszeniu ciszy nocnej :-( (ja zawyczaj odpowiadam "no właśnie kładliśmy się spać, ale jakieś barany łażą po całym terenie i zagadują non stop"
- dopisuję jeszcze "pozytywne nastawienie" do integracji żeglarzy
- niechlubny przykład charakterystyczny dla Mazur - pojawiający się o 22.02 "znikąd" "życzliwy żeglarz" (opcjonalnie z bosmanem) informujący o naruszeniu ciszy nocnej :-( (ja zawyczaj odpowiadam "no właśnie kładliśmy się spać, ale jakieś barany łażą po całym terenie i zagadują non stop"
Hmm.. Mnie się nigdy nie zdarzyło zakłócać ciszy nocnej. Ani też nie byłem świadkiem czegoś takiego. Mimo piłowania gardła w porcie po 22:00 ;) Znaczy zwyczajnie o 22 odkładało się gitarę do kabiny lub schodziło się z gitarą do kabiny lub szło do knajpy tudzież w ustronne miejsce z dala od śpiących. A cisza nocna to nie przepis, to kultura. Jeśli widać, że keja cichnie i pustoszeje, należy się dostosować, bo ci z sąsiedniej łódki to nie ci ch... z sąsiedniego mieszkania, tylko ludzie życzliwi - tak przynajmniej zawsze na dzień dobry zakłądam.
Przemek, świetnie wymieniłeś składowe kulturalne ;D
Przemek, świetnie wymieniłeś składowe kulturalne ;D
Witam:-)
Myślę, że trzeba by rozgraniczyć zakłócanie ciszy nocnej przez śpiewanie szant a włóczenie się bandy pijanych ludzi po porcie. Mnie nieraz zdarzało się śpiewać na łódce przez pół nocy w zatłoczonym porcie, kiedy dookoła wszyscy ponoć spali a następnego dnia jeszcze mi dziękowali:-)
Kultura polega na tym że jeżeli komuś to nie odpowiada to mówi że ma na przykład małe dzieci to ok wynosimy się gdzie indziej.
Kultura na wodzie przekłada się zwyczajnie na kulturę osobistą. Czasy się zmieniają i ludzie też, pozdrawianie wszystkich napotkanych łódek na mazurach zaczyna mijać się z celem bo po prostu jest ich za dużo. Ten zwyczaj pochodzi z czasów, kiedy było ich bardzo mało i aż głupio by było przepłynąć obok kogoś nie pozdrowiwszy go z życzliwością.
Myślę, że trzeba by rozgraniczyć zakłócanie ciszy nocnej przez śpiewanie szant a włóczenie się bandy pijanych ludzi po porcie. Mnie nieraz zdarzało się śpiewać na łódce przez pół nocy w zatłoczonym porcie, kiedy dookoła wszyscy ponoć spali a następnego dnia jeszcze mi dziękowali:-)
Kultura polega na tym że jeżeli komuś to nie odpowiada to mówi że ma na przykład małe dzieci to ok wynosimy się gdzie indziej.
Kultura na wodzie przekłada się zwyczajnie na kulturę osobistą. Czasy się zmieniają i ludzie też, pozdrawianie wszystkich napotkanych łódek na mazurach zaczyna mijać się z celem bo po prostu jest ich za dużo. Ten zwyczaj pochodzi z czasów, kiedy było ich bardzo mało i aż głupio by było przepłynąć obok kogoś nie pozdrowiwszy go z życzliwością.
Ciekawa sprawa z tymi dzwoniącymi fałami.
Nigdy się nie spotkałem z tym żeby komuś to przeszkadzało a pływam już długo.
Myślałem raczej że wszyscy to lubią - ja lubię.
To najbardziej charakterystyczna rzecz, która wyróżnia port od reszty świata. :-)
Nigdy się nie spotkałem z tym żeby komuś to przeszkadzało a pływam już długo.
Myślałem raczej że wszyscy to lubią - ja lubię.
To najbardziej charakterystyczna rzecz, która wyróżnia port od reszty świata. :-)
"Kultura na wodzie przekłada się zwyczajnie na kulturę osobistą" - ładnie napisane Mikołaju.
Zauwżcie proszę, że każde z poniższych zdań jest prawdziwe:
1.Kultura na szlaku przekłada się zwyczajnie na kulturę osobistą
2. Kultura podczas wyprawy nurkowej przekłada się zwyczajnie na kulturę osobistą.
3. Kultura na łodzi podwodnej :-) przekłada się zwyczajnie na kulturę osobistą
i tak można wymieniać i wymieniać.
Zauwżcie proszę, że każde z poniższych zdań jest prawdziwe:
1.Kultura na szlaku przekłada się zwyczajnie na kulturę osobistą
2. Kultura podczas wyprawy nurkowej przekłada się zwyczajnie na kulturę osobistą.
3. Kultura na łodzi podwodnej :-) przekłada się zwyczajnie na kulturę osobistą
i tak można wymieniać i wymieniać.
