Mąciwoda w akcji
Blog ten ma być zapisem wrażeń z żeglowania na s/y "MOONRAKER", w wolnym tłumaczeniu zwanym "MĄCIWODĄ". "MOONRAKER" to łódka międzynarodowej klasy J/80, zwodowana w roku 2009. Jej załoga (zwana dalej, może nieco na wyrost, „Moonraker Sailing Team”) zamierza ścigać się w regatach morskich w Polsce, a z czasem również spróbować swoich sił w regatach klasy J/80 za granicą. Odwiedzając tego bloga będziecie mogli dowiedzieć się z pierwszej ręki o naszych postępach (jeżeli takowe się pojawią).
Mistrzostwa Włoch w klasie J/80
22 cze 2010 01:06, 0 komentarzyJak niektórzy czytelnicy tego bloga pewnie wiedzą Moonraker, który pojawił się na polskich trasach regatowych pod koniec ubiegłego sezonu jest łódką międzynarodowej klasy J/80. Klasa ta jest niezwykle popularna w Stanach Zjednoczonych oraz wielu krajach Europy Zachodniej. Ogółem na świecie pływa już ok. 1,300 łódek tej klasy, a oprócz Amerykanów prym wiodą tutaj Francuzi i Hiszpanie. Status klasy międzynarodowej rozpoznawanej przez ISAF oznacza, że można rozgrywać imprezy rangi Mistrzostw Świata i Mistrzostw Europy, które regularnie gromadzą na starcie kilkadziesiąt jachtów. W 2009 roku Mistrzostwa Świata odbyły się w Santander (Hiszpania) i wzięło w nich udział 131 załóg. Zarejestrowanych jest również 9 Narodowych Stowarzyszeń Klasy J/80, co oznacza, że w krajach tych można rozgrywać Mistrzostwa Kraju.
Rozpoczynając nasze pływanie na J/80 od początku naszym celem było nie tylko pływanie w Polsce w formule ORC, ale również, a może nawet przede wszystkim, pływanie w klasie za granicą. Na nasz debiut w klasie J/80 wybraliśmy Włochy, gdzie w tym roku w czerwcu rozgrywane są Mistrzostwa Europy (21-26.06.2010) poprzedzone bezpośrednio Otwartymi Mistrzostwami Włoch (10-13.06.2010). Takie ustawienie kalendarza regat pozwala na wzięcie udziału w dwóch imprezach klasowych ograniczając jednocześnie koszty logistyki, Mistrzostwa Włoch są dla załóg z innych krajów okazją do treningu przed imprezą większej rangi. Nasz załoga pojechała w składzie: Paweł Boksa, Piotr „Herman” Harasimowicz, Mateusz „Roody” Błażejak, oraz Piotr „Gibon” Fursewicz.
Logistyka
Regaty zaplanowano w miejscowości Malcesine nad Jeziorem Garda. Oznaczało to dla nas transport łódki na dystansie 1,500 km, co stanowi nie lada wyzwanie. Na szczęście J/80 chociaż jest łódką certyfikowaną w kategorii „B” czyli offshore, ma niespełna 2,50 m szerokości, przez co może być transportowana na przyczepie bez konieczności zapewniania pilota. Również jej waga (ok. 1,500 kg) powoduje, że transport za vanem lub samochodem terenowym wchodzi w grę. W naszym przypadku łódka pojechała za Volkswagenem T4, a dwóch wynajętych kierowców dowiozło ją na miejsce w niespełna 20 godzin. W transporcie towarzyszyli łódce dwaj członkowie naszej załogi, którzy na miejscu zajęli się jej przygotowaniem do regat.
Organizacja regat
Organizatorem regat jest Fraglia Vela Malcesine, klub żeglarski dysponujący nową mariną zlokalizowaną nieco z dala od centrum miasteczka Malcesine. Na miejscu dostępna jest pełna infrastruktura z dwoma dźwigami, slipem, parkingami, prysznicami, restaurację i wystarczającą ilością miejsc postojowych do organizacji nawet dużych imprez. Organizacyjnie wszystko jest na najwyższym poziomie co wynika z faktu, że w ciągu sezonu klub jest organizatorem co najmniej kilkunastu dużych imprez żeglarskich, w tym takich jak regaty klasy RC44, które gościli w roku 2008.
Wszyscy organizatorzy są bardzo pomocni i nastawieni na ułatwianie życia zawodnikom. W naszym przypadku było to ważne ponieważ startowaliśmy w imprezie klasy J/80 po raz pierwszy, w związku z czym nie mieliśmy jeszcze „initial fundamental measurement”, czyli pomiaru początkowego, który sprawdza, czy łódka spełnia przepisy klasowe. Okazało się, że nie jest to żaden problem i specjalnie dla nas ściągnięto mierniczego klasy, który dokonał wszelkich niezbędnych pomiarów i zarejestrował nas do regat.
W ramach wpisowe do regat (które nie było może małe - 250 EUR) uczestnicy mieli zapewnione poza obsługą sędziowską i pomiarami następujące rzeczy: wodowanie i wyciągnięcie łódki, miejsce w marinie przez 10 dni, miejsce na parkingu dla samochodu, przechowywanie przyczepy, pomiary, koszulki okolicznościowe dla całej załogi, lunch po ceremonii otwarcie, kolację po pierwszym dniu regat oraz poczęstunek po ceremonii zakończenia regat.
Jeśli chodzi o komisję regatową to jej praca była również na jak najwyższym poziomie. Wyścigi puszczane były zgodnie z zaplanowanym harmonogramem, a jedynie ostatniego dnie regat zostały odroczone o 1 godzinę z powodu braku wiatru. Po godzinie wiatr zaczął jednak wiać i wszystko potoczyło się dalej zgodnie z planem. Ogółem w ciągu trzech dni rozegrano 8 wyścigów, czyli dokładnie tak jak zaplanowano w zawiadomieniu.
Jeśli chodzi więc o organizację regat nie można mieć do Fraglia Vela Malcesine żadnych zastrzeżeń.
Akwen i warunki
Jezioro Garda jest akwenem znanym wielu polskim żeglarzom. Słynie ono ze stałych, silnych wiatrów termicznych, które powstają w wyniku nagrzewania się skał otaczających jezioro. Regaty rozgrywane były codzienne od godziny 13.00, kiedy to przychodzi wiatr z kierunku południowego, który wieje z narastającą siłą do ok. 18.00-19.00. Pod koniec dnia osiąga ok. 20 węzłów co zapewnia niezłą zabawę na wodzie. W takich warunkach J/80 na kursach z wiatrem pływają z prędkością powyżej 10 węzłów i tak właśnie wyglądał każdy z trzech dni regat o Mistrzostwo Włoch.
Stawka i wyścigi
W regatach wystartowało ogółem 12 załóg, w tym dwie zagraniczne (POL i GER). Byliśmy nieco zaskoczeni, że tak niewiele załóg skorzystało z okazji do treningu przed Mistrzostwami Europy, do których zgłoszone są już 52 załogi. Duża część z nich to jednak Francuzi i Hiszpanie, którzy żeglują przez okrągły rok, w związku z czym ich potrzeba treningu jest nieco inna od naszej. J
Pierwszego dnia regat rozegrano 3 wyścigi, w których zajęliśmy miejsca odpowiednio 7, 7, 10 jednak zarówno nasza prędkość jak i ostrość na wiatr znacząco odbiegały od konkurencji. Ponieważ nie mogliśmy tego zwalić na sprzęt (nowa łódka, nowy set żagli North Sails), wiedzieliśmy, że jest to kwestia albo trymu, albo naszych umiejętności, a najprawdopodobniej jednego i drugiego. Natychmiast po spłynięciu do mariny zaczęliśmy podpytywać zaprzyjaźnione załogi o szczegóły ich ustawień oraz technikę żeglowania. Na szczęście ludzie w klasie są niezwykle przyjaźni i chętnie dzielą się swoją wiedzą i doświadczeniem. W szczególności pomocny był późniejszy zwycięzca regat Massimo Rama i jego załoga, którzy poświęcili nam bardzo wiele czasu zarówno w marinie, jak i później podczas wieczornej imprezy. Dzięki nim zaoszczędziliśmy naprawdę wiele czasu i uniknęliśmy dochodzenia do wszystkiego samemu.
Drugiego dnia wyposażeni w świeżo zdobytą wiedzę poprawiliśmy trym łódki i jazda zaczęła wyglądać zupełnie inaczej. Co prawda w drugim wyścigu próbowaliśmy wystartować nieco zbyt agresywnie (jazda na pełnym gazie wzdłuż linii startu tuż przed sygnałem), co skończyło się falstartem, ale ogólnie pływaliśmy już w stawce i pozostawaliśmy w niewielkiej odległości za czołówką. Znacząco poprawiła się nasz szybkość i ostrość na wiatr, choć wciąż nie udało się uniknąć pewnych błędów. Tym razem wyraźnie traciliśmy na zwrotach na wiatr, których robiliśmy zbyt wiele i po których dochodzenie do prędkości docelowej zajmowało na zbyt dużo czasu. Dorobek tego dnia to miejsca 8,11,6. Miejsce 11 w drugim wyścigu było spowodowane zajściem na dolnej boi. Jadąc na miejscu 7 wjeżdżaliśmy na po wewnętrznej a łódka, która była zobowiązana do zrobienia nam miejsca przy boi nie uczyniła tego. Aby uniknąć wjechania w jej burtę byliśmy zmuszeni przed znakiem wykręcić kółko pod nie do końca zrzuconym gennakerem, przez co spadliśmy o 4 pozycje w dół. Na pocieszenie dostaliśmy oklaski od sędziego, który w pontonie obserwował całe zajście.
Ostatniego dnia regat rozegrane zostały dwa wyścigi. Nauczeni doświadczeniami z dnia poprzedniego staraliśmy się startować w sposób nieco mniej agresywny. Na niewiele się to jednak zdało. Jeden z naszych konkurentów chcąc uniknąć wyjechania poza linię nie wyostrzył pomimo naszego ponaglenia, skutkiem czego doszło do kontaktu i to my zostaliśmy wyrzuceni na falstart. Wróciliśmy poza linie, jednak nie w sposób jaki tego dnia przewidywała procedura, czyli przecinając przedłużenie linii startu. Wynik w tym wyścigu - OCS. Do ostatniego wyścigu przystąpiliśmy niepocieszeni, ale w bojowych nastrojach. Po niezłym starcie złapaliśmy bardzo dobry rytm w jeździe na wiatr. Udało nam się wyprzedzić naszych bezpośrednich konkurentów i wykorzystywać zmiany do nabierania wysokości. Na kursie z wiatrem udało nam się wyprzedzić trzy kolejne łódki. Był to wynik zarówno dobrego trymu i szybkości z wiatrem, przemyślanej taktyki oraz sprawności wykonywania manewrów. Podczas drugiego okrążenie utrzymaliśmy naszą pozycję a dzięki sprawnej zrzutce na dolnej boi i agresywnemu wejściu po wewnętrznej wyprzedziliśmy kolejną łódkę i zajęliśmy 6 miejsce w wyścigu. Był to zdecydowanie nasz najlepszy wyścig podczas tych regat.
Podsumowanie
Nasz start w Mistrzostwach Włoch uważamy za udany. W klasyfikacji generalnej zajęliśmy 8 miejsce, co jak na pierwsze regaty w klasie nie jest wynikiem złym. Co nas cieszy to postępy jakie widzieliśmy zarówno my sami jak i nasi konkurenci, którzy nam o tym wspominali. W stosunku do pierwszego dnia regat bardzo mocno poprawiliśmy prędkość i ostrość chodzenia na wiatr. Dobrze radzimy sobie na kursach z wiatrem i w manewrach. Wciąż musimy pracować nad startami i unikaniem błędów oraz utratą prędkości w trakcie zwrotów na wiatr. Będzie do tego jednak okazja, bo już 19.06 wyjeżdżamy do Włoch ponownie, aby przygotowywać się do Mistrzostw Europy.
To co warte jest również podkreślenia to bardzo dobra organizacja i atmosfera regat. Poznaliśmy wielu interesujących ludzi, którzy są otwarci i chętnie się swoją wiedzą i doświadczeniem. Z otwartymi ramionami witają każdą nową łódkę ścigającą się w klasie. Dostaliśmy już dwa zaproszenie aby przewieźć naszą łódkę na akweny na których trenują inne załogi i dołączyć do lokalnych flot. Jedno z zaproszeń obejmuje nawet darmową marinę na okres od listopada do maja (aż dziw, że w niektórych krajach są to miesiące w których wciąż się żegluje) i udział w cyklu 7 regat „winter series”. To naprawdę budujące i zachęcające do ścigania się w klasie. Może jakaś kolejna łódka z Polski by się pojawiła? Z pewnością będzie równie mile widziana. Także przez nas. :)
