Atlanta, Sydney, Ateny, Pekin... Londyn 2012
Napisałem już setki felietonów, artykułów, raportów i dzienników pokładowych, a teraz przyszedł czas na prowadzenie bloga. Piszę w nim o tym co było kiedyś, co jest teraz i będzie w przyszłości. Miłej lektury.
Pozdrawiam, Mateusz
Czwarty dzień w Weymouth
12 sie 2010 20:23, 1 komentarzyTak jak Konstanty napisał w komentarzu po drugim dniu regat, lubimy się piąć do góry. A co najważniejsze - potrafimy! Wczoraj mieliśmy trzy wyścigi. Wypłynęliśmy o 9.30 rano a wróciliśmy do olimpijskiej mariny o godzinie 17.30. I niech mi nikt nie mówi, że żeglarstwo to łatwy sport. Do tego mocno wiało, a każdy wyścig kosztował nas mnóstwo wysiłku i koncentracji. Zajęliśmy 2, 2 i 8 miejsce i awansowaliśmy na trzecie miejsce.
Dzisiaj dwa wyścigi. Znów przy silnym wietrze. Wygląda na to, że ten akwen będzie całkowitym przeciwieństwem tego co mieliśmy dwa lata temu w Chinach. W pierwszym wyścigu po świetnej walce wpłynęliśmy na metę na trzeciej pozycji a w drugim byliśmy dziesiąci. Zawaliliśmy start, wypchnęło nas na słabą lewą stronę trasy i ciężko było stamtąd wrócić. Na pierwszym znaku zwrotnym byliśmy na 24 pozycji. Ale później szliśmy już jak burza i trochę żałowałem, że nie mieliśmy jeszcze jednego okrążenia do przepłynięcia.
Jutro jeszcze dwa wyścigi a w sobotę finał. Wyścig medalowy, podwójnie punktowany dla najlepszej dzisiątki. Mamy spore szanse się załapać :-)
Wyniki regat znajdziecie tutaj.
Pozdrawiam,
Mateusz
